Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Algida. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Algida. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 listopada 2015

XMAS SWEETS: ALGIDA Gingerbread Sandwich / Piernikowa Kanapka

Seria okolicznościowa na Kultura & Fetysze! Od końca listopada, aż do samiusieńkiej Gwiazdki, pojawiać się będzie maaaasa recenzji słodyczy. A żeby było po nowoczesnemu i ze szczyptą SWAGu, to cykl nazywa się XMAS SWEETS (archiwalne wpisy znajdziecie w zakładce RECENZJE JEDZENIA), a pewną drobną innowacją jest tzw. skala słodkości, określająca pocieszność i świąteczność produktu, a także, w mniejszej części - smak. Skala przyjmuje wartości od 1 do 10, gdzie 1 oznacza absolutną ponurość i nieświąteczność, a 10 znaczy mniej więcej tyle, że smakołyk urzekł mnie niczym Szeregowy z Pingwinów z Madagaskaru.



To jest szok. Genialne. Nowatorskie. PRZEPYSZNE! Kto powiedział, że okres jesień/zima nie jest dobrym czasem dla lodów i nie należy wprowadzać nowych produktów? Unilever dosadnie pokazuje nam, że nic bardziej mylnego. To się nazywa znaleźć niszę na rynku. Panie i Panowie, jako pierwszy w blogsferze, prezentuję Wam przysmak najwyższej próby, który uwiódł mnie i nie pozwala nawet pomyśleć o innym - ALGIDA Piernikowa Kanapka, zimowe lody!

W schludnym pudełeczku przypominającym to od paluszków rybnych czy innych kurczaczków w panierce, znajdziemy cztery oddzielnie opakowane porcje, czytaj: cztery cudowne chwile rozkoszy po 100 mililitrów lub, jak kto woli, 67 gram.. Dlaczego to smakuje AŻ TAK dobrze? Pierniczkowe ciastka są mięciutkie, niczym przed chwilą zanurzone w herbacie, a przy tym emanują taką korzennością, że głowa mała! Delikatny waniliowy wkład, znany z Big Milków, nie zakłóca doznania smakowego, podkreślając jednocześnie charakterystyczne nuty imbiru, goździka i cynamonu, dając im przestrzeń. Przestrzeń do rozwinięcia skrzydeł! Niebo w ziemi, jak powiedziałby pan Wiesław Wszywka. Ciasteczko przykleja się do zębów, wspomnienie przypraw majaczy w przełyku, budując fascynującą symfonię konsumpcji. Brak mi słów na opisane przyjemności usuwania smakołyku z zębów przy pomocy języka. Tego trzeba doświadczyć! Wolisz popływać z delfinami czy zakosztować Piernikowej Kanapki? Ja wybrałbym to drugie, szczególnie biorąc pod uwagę cenę. Jedynie 9,99 PLN w Biedronce.


Napisy na opakowaniu wskazują, że produkt gości na Wyspach Brytyjskich, we Włoszech, Portugalii i Polsce. Zaiste, jesteśmy szczęściarzami, a nieszczęśliwi ci, którzy nie mogą przyjmować mleka, jaj czy pszenicy. To jest tak smaczne, że nie chce mi się wyglądać w poszukiwaniu stabilizatorów, emulgatorów, substancji spulchniających i aromatów, choć jest ich tu trochę. Niech sobie będą, na coś trzeba umrzeć. Byle z Piernikową Kanapką w ustach!

Jeśli zaś chodzi o skalę słodkości… Czerwone wstążeczki i piernikowy ludzik – checked. Brak jednoznacznego nawiązania do świąt, co? Żadnego dzwoneczka, spadającej gwiazdeczki czy ostrokrzewu? Żadnego. Ale to nic – doznania smakowe (elektryzujący piernik) rekompensują wszystko. Nie uprawnia nas to jednak do przyznania najwyższej możliwej oceny. Niestety, rzetelność i obiektywizm (sic!) przede wszystkim!

Wartość na skali słodkości dla ALGIDA Piernikowa Kanapka - 7!
Uzasadnienie: Nieprzyzwoicie smaczna rzecz. Minus 1 pkt. za brak
jednoznacznie świątecznych motywów na opakowaniu. Minus 1 pkt.
za brak możliwości włożenia komuś do buta na Mikołajki.
Jeśli jesteś Lodożercą - wystaw 10 i umrzyj spełniony! ;)

Acha, jeszcze jedna sprawa! Producent zachęca do spożywania wraz z filiżanką gorącej herbaty. Czy to nie było przypadkiem tak, że nie powinno się za bardzo mieszać zimnego z gorącym? No może z wyjątkiem ciepłych malin i lodów. Nie wiem, Internecie - wypowiedz się!

środa, 19 sierpnia 2015

RECENZJA #91: Sos malinowy TYMBARK


Może zbyt szumnie nazwałem wpis, który właśnie czytasz recenzją, bo będzie to raczej szybka opinia. Szybki strzał. Przestrzegam Was, Moi Drodzy, przed sosami do lodów. Nie tylko tymi od Tymbarka, ale wszystkimi w ogóle. Słodkie to takie, ręce i butelka się kleją…

Symulacja: kupujesz sobie karton lodów truskawkowych od Algidy albo sorbet malinowy od Grycana. Siadasz wygodnie z miseczką przysmaku i polewasz całość sosem malinowym. W rezultacie w miseczce wszystko zaczyna się babrać, ciężko to ogarnąć łyżeczką, a najgorsze jest to, że przestajesz czuć właściwy smak lodów. Wszystko staje się słodkim ulepkiem, obleśnym ściekiem. Czujesz fazę? Lody, które i tak same w sobie zawierają sporo cukru, zostają zaatakowane dodatkowymi oddziałami węglowodanów, przy czym w ustach czujesz okropną przesłodkość, a między zębami pesteczki. Brrr!

Oczywiście sosu można również używać do naleśników, ciast, sałatek owocowych i ryżu. Ta ostatnia opcja wydaje mi się najbardziej sensowna. Ewentualnie jakieś gofry. Do naleśników zaś lepsze jest waniliowe Danio lub zwykły dżem, a psuć sobie sałatkę owocową takim badziewiem? Pozostawię Was sam na sam z tym dylematem… Ja jestem zdania, że jak sosy do lodów to tylko nad morzem. Kropka.

Cena – około 4 złotych za 200 gram produktu. Do wyboru również sos toffi i truskawkowy. Śmiercionośne E120 w składzie? Detected!

Odwiedź inne wpisy z kategorii jedzonka na moim blogu i polub fanpage Kultura & Fetysze! Miłego dnia!

Ni mom Insta ani Snapa, a chce się czasem pochwalić obiadkiem i co teraz..?
A wpierniczę na koniec posta, tematycznie pasuje. Jak ulał... :v