Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życzenia świąteczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życzenia świąteczne. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 grudnia 2015

Wesołych Świąt Drodzy Czytelnicy!

Graficzka "pożyczona" z fanpage'u Kubuś i Przyjaciele

Jak tam trwające Święta misiaczki? Nie nadużywacie Internetu, nie braknie refleksji i zadumy nad Dzieciątkiem Jezus? Bo jedzenia chyba nie brakuje, dostrzegam okruszki na Twoim sweterku. Tak, Twoim. Widzę ten kawał ciasta na prawo od myszy, nie ukrywaj go!

Chciałem zebrać dla Was wszystko, co pojawiło się w ramach adwentowo-świąteczno-zimowych obchodów na Kultura & Fetysze, a co moglibyście sobie poczytać w przerwie między Bożym Narodzeniem, a Nowym Rokiem. Ja w tym czasie będę się starał funkcjonować offline. Wieczorami tylko zerknę, czy pojawiły się nowe wejścia i komcie, plus ewentualnie na nie odpiszę! Urlopik od bloga! <3

Najsampierw, polecam opowiadanko Magia Uszatej Góry.
To dość dobra rzecz, cukierkowa i słodka, że aż strach! Jeśli spodoba Wam się moje pióro, to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście zajrzeli również do poprzedniego opowiadania pt. Świerszcz i Trzy Palce.

Okres adwentu minął na blogu pod hasłem serii XMAS SWEETS. Podjąłem się ambitnego zadania zrecenzowania dla Was wielu smakołyków. Liczba postów, które ukazały się w tym cyklu jest nawet imponująca, bo to aż 13 odcinków. Parszywa trzynastka. Poniżej chronologiczna lista postów z moją subiektywną oceną produktów na tzw. skali słodkości. Nic nie soi na przeszkodzie, żeby podjeść sobie te rzeczy PO XMAS! ;)


Zaglądając do grudniowych wpisów z poprzednich lat, natrafiłem na kilka perełek, które bardzo mocno się nie zestarzały. Polecam wpis o Świątecznych Kiermaszach czy recenzję ciepłej książeczki Barbary Wicher pt. Niezwykłe przygody Świętego Mikołaja. Pssst, ale Magia Uszatej Góry i tak lepsza! x)

Z kolei dwa lata temu pojawił się pościk m.in. o Bożym Narodzeniu i Imprezie Sylwestrowej na tureckiej emigracji. Kto chce się bliżej zapoznać z zakładką PODRÓŻE – nic nie stoi na przeszkodzie!

I na koniec najważniejsze – życzenia! Wszystkim Czytelnikom-Cywilom i Czytelnikom-Blogerom życzę, abyśmy nie zanudzili siebie i innych treściami, które nadajemy w internetowy eter. Złapmy dystans, odpocznijmy w gronie najbliższych od naszych stronek, żeby udanie wkroczyć w Nowy Rok. Oczywiście zdrowia, miłości, sukcesów, pieniążków i masy odsłon również! Szczególnie chciałem powinszować moim ujawnionym, stałym bywalcom: Indywidualnemu Obserwatorowi, Carrie, Cursed Psychopath, Agrafce, Marcie W. i Pol@i (dwie ostatnie rozwiązały świąteczne zadanko, więc podwójne polecanko)! Wszyscy ci dobrzy blogerzy są godni polecenia, szanują czytelników i z pewnością odwiedzą Wasze blogi, jeśli zostawicie u nich wartościowy komentarz. Jeśli któregoś z najwierniejszych rycerzy Kultura & Fetysze pominąłem, to przepraszam, ale wydaje mi się, że nic takiego nie miało miejsca!

Aż tak mnie nie kochają :C
Nudna książka, skarpety i gra z kiosku dla dwudziestoparolatka!
Żartuję, to mistyfikacja. Książka autorstwa taty od Taty, socksy
od Dziewuchy dla beczki, a ten cud techniki dla graczy sprawiłem sobie sam! ;]

W Świętach nie chodzi oczywiście o prezenty, ale siłą rzeczy, gdzieś tam one krążą pod drzewkiem. Jako, że na tym blogu często wpadamy w zdradzieckie sidła konsumpcjonizmu, mam nadzieję, że dostaliście coś lepszego niż powyższy secik. Choć wiadomo, każdy cieszy bułę z czegoś innego… :D

Do poczytania w styczniu!

środa, 24 grudnia 2014

REFLEKSJA #15: Świąteczne kiermasze


Niesłychanie lubię gubić się w odmętach blogosfery, żeby poszperać w śmiesznych internetowych kącikach piętnastolatek, które publikują tzw. świąteczne wpisy. Struktura jest prosta: zazwyczaj jest kilka zdjęć (albo cudzych, takich jak to powyżej, albo kiepskich własnych), krótki tekścik o zapracowaniu, informacja o zakończeniu spraw związanych z prezentami dla znajomych i rodziny, a także ramowy plan na poszczególne świąteczne dni, zamykający się w lenistwie przed telewizorem i odwiedzinach babci. Oczywiście zabraknąć nie może obowiązkowego moralizatorstwa, że prezenty to nie wszystko, przy jednoczesnym rozpływaniu się na temat świątecznej atmosfery (czytaj: ozdób, śniegu i popkultury) i zapachu piernika (obowiązkowa zbitka leksykalna). Na koniec oklepane życzenia dla czytelników i kurtuazyjne zapytanie: A jak Wy spędzacie Święta? Piszcie w komentarzach. Zostawcie linki do siebie, z chęcią wpadnę, zawszę się odwdzięczam! Może obserwacja za obserwację? Jestem otwarta na propozycje, paaa ;*

Widzicie, w tych kilku zdaniach oszczędziłem Wam czytania tych wszystkich pomyj. Na szczęście Ty, Drogi Czytelniku, zagubiłeś się na blogu wartościowym, niesłychanie kreatywnym i atrakcyjnym, który na dodatek nie został jeszcze odkryty przez zbyt duże grono internautów. Poczuj się elitarnie!

Żeby nie pozostawać gołosłownym w dalszej części notki muszę napisać coś ciekawego. No to będzie anegdotka! Otóż, kilka dni temu, w ubiegły piątek byłem sobie z Ojcem na Starym Rynku, na Świątecznym Kiermaszu. Znając mojego kompana, wiedziałem że będzie ciekawie. Wy jeszcze nie wiecie dlaczego...

Tato mój jest niesłychanym gawędziarzem, trochę wyalienowanym z rzeczywistości. Często opowiada nieistotne z punktu widzenia rozmówców rzeczy o kolegach profesorach, bylinach czy skostniałych strukturach uniwersyteckich. Zdarza mu się również powtarzać farmazony zasłyszane z siódmej ręki, tudzież rozprawiać o sprawach, o których nie możemy mieć pojęcia (niuanse polityki Putina czy teologie dziwnych i zapomnianych religii to tylko niektóre z przykładów). I tak od drewnianego straganika, do drewnianego straganika, z każdym toczyliśmy przynajmniej kilkuminutową dysputę o produktach i wyrobach lub totalnych bzdurach. Na tureckich stoiskach Ojciec trąbił, że jestem prawie jak Turek, żebym mu coś poopowiadał o tych słodyczach (sporą część widziałem pierwszy raz na oczy, a inne nawet na mój gust były po prostu tandetnymi, stylizowanymi podróbami), trochę próbowaliśmy, po czym odeszliśmy nie kupując nic... Na straganie z dziczyzną urządziliśmy sobie dwudziestominutową pogawędkę o unijnych absurdach, nowych metodach wędzenia, polskich wyrobach na Zachodzie, mitycznych gościach z Niemiec, którzy być może chcieliby kupić oferowane wyroby mięsne, po czym odeszliśmy nie kupując nic. Przy grzanym winie, pajdach chleba ze smalcem, zakątku pełnym przypraw i stoisku rosyjskim również były żarty i rozpaczliwe próby zainteresowania naszych kubków smakowych, odeszliśmy jednak, nie kupując nic. Zjedliśmy za to oscypka z żurawiną, skusiliśmy się na kilka litewskich wędlin i białą, syberyjską słoninę, a także (to już w innej budce) wyborne migdały w polewie z cynamonem i z kawą. Ojciec ma jaja, paplał z każdym (czasem chciałbym być tak kontaktowy i społeczny jak On), obeszliśmy wszystko i nie daliśmy się wciągnąć w zakup niczego, co nie było w planie. Pewnie pojedlibyśmy więcej i nie okłamywalibyśmy nikogo, że wrócimy na jego stoisko, gdyby nie wcześniejszy obiad w Pekinie (zupa kwaśno-pikantna, kuleczki wieprzowe w sosie słodko-kwaśnym z ryżem i warzywami, banan w cieście z kokosem robią swoje). Taaak, to był radosny, PRZEDŚWIĄTECZNY dzień ponad klasę średnią.

Zdecydowaliśmy, że za rok również odwiedzimy Kiermasz Świąteczny. Może pogoda pozwoli i uda się zobaczyć lodowe figury? Choinka przy Poznańskim Ratuszu jest w tym roku bardzo zjawiskowa (lepsza niż ta z butelek), a idąc od strony Placu Wolności przechodzimy przez malowniczą świetlistą bramę. Na samym zaś Placu Wolności jest masa małych święcących elementów z logiem sponsora, firmą Enea. Cóż, lepiej tak niż oblepianie reklamiskami...

Jakoś po przeczytaniu tej całej historii stwierdzam, że dla osób postronnych, może to być raczej miałkie i mało interesujące. Musielibyście jednak widzieć pocieszną niefrasobliwość dwóch głównych bohaterów historii - mnie i mojego Szanownego Rodzica.

Jako, że dzisiaj Wigilia i wszyscy boggerzy składają życzenia swoim Czytelnikom, nie mogę zbytnio odstawać od reszty stawki, jeszcze przestaniecie mnie czytać #strach_w_oczach! Zrobię to jednak nietypowo, pragnę bowiem dołączyć do życzeń zamieszczonych w darmowym informatorze ZUS (jakie to odrażające pójście na łatwiznę, prawda?). Swoją drogą kupa śmiechu z tym czterostronicowym wydawnictwem.

Pięknie! Grafik najpewniej płakał jak projektował!
Ludzkie zdrowie zdaje się być szczególnie istotne dla instytucji!
(z: ZUS dla Ciebie, Magazyn informacyjny dla klientów
Zakładu Ubezpieczeń Społecznych
)

Niektórzy tutaj wierzą tylko w to co widać,
mają zakodowane piekło jak Blizzard!
                               ~Quebonafide, Paulo Coelho

PS: Rozkminiliście ten boski panczlajn powyżej? Diablo!

Zdjęcie Świątecznego Marketu w Goslar pochodzi z: flickr.com, dokonałem delikatnego retuszu kolorów.