środa, 23 grudnia 2015

XMAS SWEETS: Czekolad(k)a mleczna ALPINI


Seria okolicznościowa na Kultura & Fetysze! Od końca listopada, aż do samiusieńkiej Gwiazdki, pojawiać się będzie maaaasa recenzji słodyczy. A żeby było po nowoczesnemu i ze szczyptą SWAGu, to cykl nazywa się XMAS SWEETS (archiwalne wpisy znajdziecie w zakładce RECENZJE JEDZENIA), a pewną drobną innowacją jest tzw. skala słodkości, określająca pocieszność i świąteczność produktu, a także, w mniejszym stopniu - smak. Skala przyjmuje wartości od 1 do 10, gdzie 1 oznacza absolutną ponurość i nieświąteczność, a 10 znaczy mniej więcej tyle, że smakołyk urzekł mnie niczym Szeregowy z Pingwinów z Madagaskaru.

O! O tym chciałem Wam koniecznie napisać. Powiecie, że śmieszne, że taka zwykła czekoladka, a on się rozczula. Powiecie, że napisał post bez polotu i pcha go na siłę. Powiecie, że Biedronkowy bloger za dychę z niego. I być może będziecie mieli rację. Częściowo. I tylko w pierwszym i ostatnim sądzie ;**

Jestem pewien, że niektórzy z Was traktują mniejsze marki jako niegodnych konkurentów firm, których loga na co dzień przewijają się w mainstreamowych mediach, sterowanych przez żydokomunę (WTF?). A ALPINI, należące do ZWC "Millano" Krzysztof Kotas do absolutnego topu producentów łakoci w Polsce zaliczać się nijak nie może. A przygotowało fajną rzecz. I smaczną, i ładną. Taką, że z czystym sumieniem wystawię jej przynajmniej ósemeczkę! No, dobra, może raczej siódemeczkę, ale warto pamiętać, że niejedna bardziej renomowana mareczka w mojej serii upadła nisko. Pod stół. Poniżej poziomu morza (sprawdź np. wpisy o Goplanie czy Mieszko).

Fajowo co? Jest ochotka zanurzyć kły w takim prezenciku? ;] 

Sześćdziesięciogramowa, ofoliowana paczuszka zawiera cztery mniejsze, 15 gramowe czekoladki. Spójrzcie na fotografię, jak prześlicznie zostały zaprojektowane i wykonane. I nie mówię tu tylko o nadruku na papierkach, ale także o odlaniu tabliczuszek. Te są co prawda cienkie niczym 15 kartek papieru do ksero (wiem co mówię, tyle mam napisanej magisterki), ale zaskakuje w nich jedna rzecz. SKĄD DO CHOLERY TEN DOSYĆ WYRAŹNIE WYCZUWALNY POSMAK ORZECHA? Oczywiście, po krótkiej analizie składu widzimy, że Produkt może zawierać…, ale to chyba zbyt prostackie wyjaśnienie. Nie żebym narzekał, ten smak jest cudowny, taki delikatny orzeszek, lecz dziwi mnie to w mlecznej czekoladzie. Pojęcia nie mam, czy to tylko moje zmysłowe omamy, czy tam naprawdę jest ORZECH! Może któryś z Czytelników jadł, jest po kursie sensorycznym i się wypowie? Albo jakiś chemik wskaże, co ze składników może tak udanie imitować smak laskowego? ;)

A z tyłu, jako podkładka pod cztery czekoladki, mamy łamigłówkę.
Znajdowanie szczegółów i inne takie - zawsze na propsie!

Jak widać, nie trzeba dużo, żeby mnie ująć za serducho, a rysuneczki nie muszą wychodzić z deski kreślarskiej Picassa czy Rembrandta. Solidne (w miarę) wykonanie i dobry (choć zaskakujący) smak w zupełności wystarczają! Niestety, dokładnej ceny nie pamiętam, ale to było koło dwóch złotych. Być może z kawałkiem...

Wartość na skali słodkości dla Czekolady ALPINI - 7!
Dziwi orzechowy smak, który miał być mleczny.
Często ciut krzywe pakowanie przysmaków. Ale wzorki
słodkie i dopracowane! Za to skład średni...

Składniki: Cukier, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku pełne, miazga kakaowa, serwatka w proszku (z mleka), emulatory: lecytyny (z soi), polirycynooleinian; aromat. Masa kakaowa minimum 30%. Produkt może zawierać orzeszki arachidowe, orzechy, jaja i zboża zawierające gluten. Wartość odżywcza w 100 gramach produktu: wartość energetyczna 2209 kJ/529 kcal; tłuszcz 31 gram, w tym kwasy tłuszczowe nasycone 20 gram; węglowodany 56 gram, w tym cukry 56 gram; białko 4,9 grama, sól 0,24 grama.

6 komentarzy:

  1. Aj co Ty narzekasz na rysunki, one mają oko dziecka przyciągać! :D
    Podziwiam Cię, szczerze mówiąc. Dla mnie słodycz to słodycz, jedna dobra, druga mniej, albo i wcale. A Ty potrafisz wszystko tak opisać, podkreślić detale, przyczepić się do wszystkiego, a na dodatek tak ładnie, zarazem śmieszkowo opisać...
    No nie wiem czy tylko ja tak mam, ale zawsze czytam Twojego bloga z uśmiechem na ustach! Po prostu masz taki przyjemny styl, że chwyta mnie za serducho <3

    A co do smaku, ja bym dała 5 lub 6 XD Jestem smakoszem wyborowym i akurat te czekoladki mi do gustu nie przypadły, a próbowałam wiele razy, bo kochana babcia mnie nimi zaszczyciła.
    I tak, też czuję orzechy XD

    No to na tyle z mojego komentarza, ale!
    Na koniec chciałabym Ci życzyć - szkoda, że tutaj xd - zdrowych, spokojnych i radosnych świąt <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, tutaj się właśnie nie czepiam o rysuneczki!

      Dzięki, dzięki za życzonka, wzajemnie! ;)

      Usuń
  2. Uwielbiam te czekoladki, zawsze dostawałam je na święta (sentymentalność) i nie mają swojej marcepanowej wersji (to taki ogromny plus).
    Osobiście bardzo lubię te czekoladki, ale jak się kocha czekoladę mleczną tak jak ja, to nawet tę margarynę, z której są zrobione mikołajki, przełknę. (mam wrażenie, że źle wstawiłam przecinki)
    Także ten... CZEKOLADĘ ALPINI TO TY SZANUJ :')


    trochę nie mam dzis weny do komentarzy.. przepraszam.
    niutta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedronkowy bloger za dychę - rozwaliłeś mnie tym tekstem! Ale powiem Ci, że coś w tym jest, ja proponuję Ci nawiązać z Biedronką jakaś poważną współpracę, bo robisz im niezłą reklamę xD Ale wtedy powiedzą: "Sprzedał się do Biedry"! W każdym razie, czekoladki pyszne!
    Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. "Oczywiście, po krótkiej analizie składu widzimy, że Produkt może zabierać" - wkradła się literówka, myślę, że chodziło o zawierać :D.
    Mniam mniam, ależbym zjadła takie pyszności! Nie lubię orzechowych czekolad, ale może to Ty natrafiłeś na jakiś wadliwy zorzechowany produkt, a normalnie to jest mleczna :D.
    A ja tam nawet wolę mniej szacowne słodycze, bo moje podniebienie nie szanuje wydumanych smaków czekolady - na przykład na mikołajki dostałam Lindta czekoladkę z mango i marakują, po spróbowaniu myślałam, że to zwrócę xD. Takie zwyczajne, biedronkowe czekolady są spoko!

    Alicjonada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam dziewucha wyżej też czuła orzeszki, więc może to nie wadliwa partia lub upośledzenie moich kubeczków! Mam nadzieję!

      Ciekawe dlaczego mango i marakuja tak często chodzą parami...

      Dzięks za literówę, małe paskudztwa :/

      Usuń