czwartek, 24 grudnia 2015

XMAS SWEETS: Mandarynki, mandaryneczki!

Seria okolicznościowa na Kultura & Fetysze! Od końca listopada, aż do samiusieńkiej Gwiazdki, pojawiać się będzie maaaasa recenzji słodyczy. A żeby było po nowoczesnemu i ze szczyptą SWAGu, to cykl nazywa się XMAS SWEETS (archiwalne wpisy znajdziecie w zakładce RECENZJE JEDZENIA), a pewną drobną innowacją jest tzw. skala słodkości, określająca pocieszność i świąteczność produktu, a także, w mniejszym stopniu - smak. Skala przyjmuje wartości od 1 do 10, gdzie 1 oznacza absolutną ponurość i nieświąteczność, a 10 znaczy mniej więcej tyle, że smakołyk urzekł mnie niczym Szeregowy z Pingwinów z Madagaskaru. Witam w ostatnim odcinku serii!


Długo się zastanawiałem, czy jest jakiś słodycz, który odpowiada mi w stu procentach. Taki, bez którego czułbym się nieswojo w adwencie. Który ma w sobie to magiczne COŚ. I wykoncypowałem. Mandarynka. Jedyny słodycz, co zasługuje na dyszkę na skali słodkości! On i tylko on. Mam nadzieję, że przyznacie mi rację!

6 POWODÓW, DLA KTÓRYCH MANDARYNKI SĄ ZAJEFAJNE!

Po pierwsze, efektowne opakowanie. Wyróżnia się z tłumu, jest agresywne, ale świetnie komponuje się z otoczeniem. Ze swoim słodkim, kuleczkowatym kształtem i zielonkawym półogonkiem. Nie zbije się gdy upadnie.

Po drugie, zapach. Mandarynki zarówno w skórce, jak i obrane, pachną znakomicie. Pachną nawet z kosza na śmieci! Ale nie wkładajcie tam głów. Ani swoich, ani innych!

Po trzecie, soczyste i słodkie. Oczywiście, wszystko zależy od podgatunku, dlatego najlepiej najpierw zrobić rozpoznanie i kupić po dwie mandarynki w różnych sklepach. Popróbować, a potem zaopatrzyć się u wybranego dostawcy. Ważne, żeby nie pomylić próbek badawczych!


Po czwarte, zabawa. Zarówno przy obieraniu, jak i rozdzielaniu porcji. Dzięki aerodynamiczności opakowania, można też łatwo rzucić komuś owoc, co wiąże się z brakiem konieczności podnoszenia szlachetnych czterech liter z kanapy. A ilu z Was próbowało kiedyś żonglować nieobraną mandarynką?

Po piąte, naturalny cukier. Można więc wpierniczać i wpierniczać. Oczywiście, pomarańczowe maluszki mogą być modyfikowane genetycznie lub opryskiwane, ale w Polsce? Chyba nie… Do nas nowinki dochodzą zdecydowanie najpóźniej. Chociaż… Może testują pryskane mandarynki na naszych organizmach? Ale spokojnie, te co leżą w Twojej kuchni wydają się okej! Trust me!

Po szóste, witaminki. Jak to w cytruskach. A, B1, B6, C, kwas foliowy. Mandarynki pomagają również na zaparcie i łagodzą zakwaszenie organizmu. Niektórzy wspominają także o właściwościach zmniejszających ryzyko zachorowania na niektóre nowotwory. Nieźle!

Żeby nie było tak całkowicie różowo, niektóre mandarynki mają pestki, twarde przegrody pod skórką lub są na tyle soczyste i miękkie, że ręce niemal pływają w soku. Tego raczej nie lubimy. Ale czy bylibyście w stanie odebrać mandarynce prymat wśród świątecznych słodyczy i wystawić jej słabą notę? Nie sąONdzę!

Ja tam lubię sobie podjeść mandaryneczki i solidnie zapić Colą :v

Polecam gorąco, gorąco! Współczuję tym, którzy nie mogą jeść z powodów zdrowotnych. A Wy, Drodzy Czytelnicy, zaopatrzyliście się już w siatę pomarańczkowych kuzynów? Jeśli nie, to koniecznie napiszcie dlaczego! Widzicie jakieś inne powody zajefajności mandarynek? Również napiszcie!

Wartość na skali słodkości dla słodziutkich mandarynek - 10!
Jedyny słuszny werdykt.
Jednak co z natury, to najlepsze. Pod każdym względem.
Klementynki czy tangelo nie są już tak doskonałe!

Nie życzę Wam jeszcze zdrowych, wesołych, pachnących mandarynkami Świąt, bo taki okolicznościowy pościk pojawi się zapewne jutro. Z listą okołoświątecznych rzeczy, które pojawiły się na blogasku, co byście mogli sobie poglądowo przejrzeć i nadrobić ewentualne zaległości. Ja już zapowiadam, że do końca roku zrobię sobie krótką przerwę od nowych notek. Ewentualnie będę odpowiadał na wasze komentarze i wiadomości. Bo z pewnością dalej będą się często pojawiać, prawda? PRAWDA? ;

Więcej ciekawostek na temat mandarynek (m.in. odmiany i historia nazwy) na stronie: http://www.odzywianie.info.pl/przydatne-informacje/artykuly/art,Mandarynki-ciekawostki-i-wartosci-odzywcze.html, z której korzystałem przy redakcji tego wpisu! Buziaczki!

11 komentarzy:

  1. Mandarynki! Za to własnie kocham święta ^^
    zaczytana_bella

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg, cudowne podsumowanie tej świątecznej serii! Mandarynki zdecydowanie najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  3. tu 10, a ja za mandarynkami nie przepadam :P wiem, pewnie podpadnę, ale zdecydowanie wolę pomarańcze, a grejfruty wprost uwielbiam. ale są i tego plusy - ja nie jem, to dla Ciebie zostanie więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam mandarynki dla chłopczyka i dziewczynki xD.
    Co prawda może nie aż tak, żeby je obcałowywać, ale zawsze chętnie sięgałam po te jakże smaczne owocki! Życzę Ci duuużo mandarynek również poza świętami :D
    P.S. Wkradła się literówka: "Ale czy bylibyście wstanie odebrać [...]" - w stanie osobno :)
    Tymczasem pozdrawiam serdecznie i szczęśliwego Nowego Roku!

    Alicjonada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. MANDARYNKI 10/10, nic więcej nie napisze, hahahaa xD

    Ja w tym roku zjadłam jedynie 3 na święta xD Grzecz? I don't know. Po prostu aż tak mnie do nich nie ciągnie i tyle :D W ogóle, przy moim stole miska stoi, ale młodzieży mało, a dorośli lubują się w plackach, więc nie jedzone xD
    A nie, mój tatuś pochłonął jedną! :D

    Ale polemizowałabym, że mandarynki zaliczasz do słodyczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twierdzę, że mandarynki są słodyczami. A wiesz czemu? BO TO MÓJ BLOG I MOGĘ!

      ^^,

      Usuń
    2. Dobrze dobrze, nie krzycz na mnie ;p To było z mojej strony takie wtrącenie :D

      Usuń
  6. Witam, cześć i czołem!
    Jesteś pierwszym komentatorem płci męskiej, który odwiedził mojego bloga, co chyba jest dość dziwne. Dlaczego to dziewczęta gromadnie lgną do blogosfery, a chłopców tak mało? 0.0 ale nie o tym!
    Piszesz bardzo zabawnie, znaczy zacnie i nietuzinkowo, nie wzbraniasz się też przed kolokwializmami, co jest fajne. Tak. Fajne! :)miło się czyta (o co przecież chodzi), no i można się uśmiać! :D ale co ja się będę tak teoretycznie wypowiadać? Jednym słowem - mnie bardzo się to podoba! I uwielbiam pomarańcze i mandarynki (zwłaszcza jeśli zmiesza się ich zapach z goździkami, wtedy to dopiero jest magia!) Za to miękka, jak mówisz, poduszkowata mandarynka to koszmar. Niestety u mnie w domku preferuje się jabłka. No cóż! Dzięki temu smak cytrusa nie staje się zwyczajny, a każde jego smakowanie to wyjątkowa chwila, prawda? :)hmmm... Nak tak człowiek poważnie rozprawia o jedzeniu, zaczyna brzmieć komicznie.
    I tu chyba już kończę :)
    Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za rozbrajający komentarz pod postem na moim kątku (przywitanie elfickie jednak zostaje! Choć nie jestem fanką Tolkiena, to bardzo mi się ten zwrot podoba, no!).
    Wesołych Świąt! :)
    Osobnik który lubi żonglować aerodynamicznymi mandarynkami xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. STOP KOBIECEJ HEGEMONII NA BLOGSPOCIE! I MIĘKKIM MANDARYNOM!

      Wszystko brzmi komicznie, świat jest komiczny, tylko szkoda, że tak rzadko śmieszny! x)

      Pozdrawiam, rad jestem, że się podoba! Częściej zapraszam! :v

      Usuń
    2. Pff xD.
      My, kobiety, mamy więcej do powiedzenia xD.

      Usuń
    3. No, otóż to xD
      Chociaż przez to dochodzi już do tego, że nie pisze się"moi drodzy czytelnicy", a "moje drogie czytelniczki (jeśli tu jesteś czytelniku płci męskiej, nie poczuj się wykluczony)".
      A wchodzić na ten zacny kącik będę. Jasne, że będę :)

      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń