sobota, 21 maja 2016

RECENZJA: Ratchet & Clank (PS4)

Na samym początku mojej przygody z PlayStation 4 grałem w Knacka – debiutancką grę na konsolę nowej generacji (kliknij, żeby przeczytać recenzję). I wiecie co? Trudno nie zgodzić się z opinią Krigora, redaktora CD-Action, który bez ogródek pisze: Ratchet & Clank zamiast Knacka oszczędziłby Sony wiele wstydu. Podpisuję się pod tym obiema rękoma. Bo Ratchet & Clank jest po prostu przekosmicznie grywalną platformówką 3D z cudowną grafiką i uroczym światem przedstawionym. Odświeżenie tytułu, który pierwotnie ukazała się w 2002 roku na konsolę PlayStation 2, wyszło wręcz znakomicie. Ale po kolei, bo widzę, że część z Was nie wie o czym piszę…


Główny bohater (Ratchet) to Lombax, futerkowy humanoid, który pracuje jako mechanik na jednej z planet w galaktyce Solana. Ma on jednak dużo większe ambicje i chce dołączyć do Strażników Galaktyki. Mimo przejścia wstępnych testów, Kapitan Qwark odrzuca jego aplikację. Lombax się smuci, ale i tak przyjdzie mu uratować wszechświat. Razem z Clankiem (drugim głównym bohaterem, zawieszonym na pleckach tego pierwszego), defektem wyprodukowanym w fabryce ekspansywnych Blargów, który jako bodaj jedyny w kosmosie zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i dalekosiężnych planów tych złych. A że Clank awaryjnie wylądował akurat na planecie RatchetaVeldin – to przygoda rozpoczyna się niejako samoczynnie. Blargowie są zorganizowani w hierarchicznej strukturze korporacyjnej produkującej roboty bojowe, na której czele stoi Drek, choć w odświeżonej formule we wszystkim palce macza również pewien szalony naukowiec, doktor Nefarious… Trzon fabuły może wydać się oklepany, ale studio Insomniac zdaje sobie z tego sprawę, dlatego uważny gracz łatwo wychwyci mrugnięcia okiem w stronę odbiorcy.


W największym skrócie, o co chodzi w grze? Odwiedzamy kilka planet i instalacji kosmicznych, żeby udaremnić niegodziwość Blargów, pozbawić ich zasobów i zdobyć nowe gadgety, które szczególnie jarają Ratcheta. Jak to w oldskulowej platformówce bywa, mamy trochę znajdziek i aktywności pobocznych (minigierki z otwieraniem zamków, wyścigi na deskach, ślizganie się po rurach), a także bogaty arsenał broni (od miotaczy ognia i bazook, aż po strzelby rozpikselowywujące wrogów lub zmieniające ich w owce). W odświeżonej wersji doszło również kolekcjonowanie kart i udoskonalanie spluw przy pomocy raritanium. Gameplay jest naprawdę miodny. Zawsze znajdzie się grupka przeciwników do rozwalenia czy sekrecik do odkrycia, a wyświechtaną fabułkę ratuje różnorodność planet i pieczołowitość w kreacji odrębnych światów. Odwiedzimy m.in.: tropikalny kurort wypoczynkowy, mroźne krańce galaktyki, zanieczyszczone bagniska, fabryki robotów czy centrum Gadgetron Corporation, które zaopatruje galaktyki w legalną broń. Każda podróż wiąże się z poznaniem zabawnych NPCów i dialogami naszpikowanymi humorem rodem ze Shreka czy Toy Story.


Rozgrywka jest płynna, poziomy świetnie zaprojektowane (czasami postrzelamy z działka, czasami z pokładu naszego statku) i tak skrojone, że na jednym półtoragodzinnym posiedzeniu zaliczymy ze dwa, bez zmęczenia i z uśmiechem na buzi. Mało tego, czasami mamy nawet dość wymagające łamigłówki (w etapach, gdzie Clank schodzi z plecków Ratcheta i sam podejmuje trud eksploracji), a także otwarte poziomy, po których śmigamy beztrosko z odrzutowym plecaczkiem. No dobra, nie jest może aż tak beztrosko, bo ilość paliwa mocno nas ogranicza, a skompletowanie horrendalnej liczby mózgów telepatornic pod koniec staje się nieco nużące. Niemniej jednak, jeśli szukacie czegoś dla nastolatka, szykujcie pieniążki i lećcie do sklepów. Ja mam już prawie ćwierć wieku na karku, a bawiłem się pysznie. Ocena 9/10 należy się jak Lombaxowi złota śrubka! Rzecz warta polecenia dużo mocniej niż przeciętny (z perspektywy czasu) Knack!


Aha, jeszcze jedna rzecz: miesiąc temu do kin wszedł obraz o tym samym tytule co gra. Nie widziałem, ale wszędzie mówią, że nie warto. Większość filmu i tak obejrzycie w grze, pod postacią przerywników filmowych. Takich to bowiem dożyliśmy czasów, kiedy cutscenki w grach są na tyle dobre, że wystarczy trochę je pouzupełniać i mamy film w jakości srebrnego ekranu. Chapeau bas, marketingowcy i dyrektorzy kreatywni! Na przyszłość proszę jednak spróbować opowiedzieć trochę inne historie w kinie i na telewizorze.

Plusy:
+ Świetna i zróżnicowana roz(g)rywka – walczymy, skaczemy, rozwiązujemy zagadki środowiskowe
+ Dobre i urozmaicone znajdźki (system ciekawie opisanych i zaprojektowanych kart wraz z możliwością wymiany duplikatów, złote śrubki, kryształy do udoskonalania broni, swoiste "muzeum" z grafikami i ciekawostkami, a także "oszustwa" za znalezienie odpowiedniej liczby sekretów)
+ Być może czasami zbyt infantylne, acz przeuroczo zaprojektowane uniwersum
+ Dobry polski dubbing (zresztą do całej oprawy audiowizualnej nie sposób się przyczepić)
+ Granie w tak przygotowane tribute’y klasycznych tytułów to prawdziwa gratka dla starszych fanów, jak i znakomita okazja do liźnięcia historii przez gołowąsów

Minusy:
- Tryb wyzwań bawi już ciutkę mniej niż pierwsze podejście (szczególnie, że broń ulepszamy od początku, w naszej kiesie pozostają jedynie karty i złote śrubki)
- Brak trybu multiplayer lub trybu areny, w którym odpieramy ataki niekończących się fal przeciwników
- Po ukończeniu gry i czyszczeniu wszystkiego ze znajdziek, na etapie dedykowanym Clankowi zaciąłem się nie z mojej winy, gdyż nie mogłem ani przejść dalej, ani wrócić. I tak, z braku laku, przyspieszyłem swoją przygodę w trybie wyzwań. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca! :C
- Tak w zasadzie, to krótka gierka... Wymaksowanie wszystkiego (prócz broni omega) to jakieś... 20 godzin zabawy? Dobrze, że każą sobie zapłacić za to (tylko) trochę ponad stówkę

13 komentarzy:

  1. ja ostatnio grałam "Beowulf the game" były jakieś wyprzedaże gier i kupiłam kilka z tym że na komputer :P lepiej mi się operuje klawiaturą i myszką niż padem :)
    Gra fajna ciekawa typiwo w moich klimatach ale zawsze się denerwuje gdy czegoś przejść nie mogę. Tu przeszłam jednego smoka, trole, takie nimfy czy jakoś się tak nazywaly (wylecialo mi z głowy :P )
    No ale teraz stanęłam na wielkim smkoku którego za nic w świecie nie mogę przejść :P i gra poszła w odstawkę :P

    OdpowiedzUsuń
  2. nie grywam w takie gry, ale wierzę, ze rozrywka to przednia

    OdpowiedzUsuń
  3. Patrzę na pierwszą grafikę - O jaka słodka gra! A potem widzę kolejne, jakieś zabijanie bleh :D

    gitaraiszpilki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbowałam nadążyć za opisem fabuły, ale mi się nie udało :D Gra nie wydaje się mega krwawa i brutalna, więc może być fajna

    OdpowiedzUsuń
  5. Może wstyd do przyznać ale ja nigdy nie gralam na Playstation :p


    www.HELLO-WONDERFUL.blogspot.com 😘😚

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie grałam, ale .. uwielbiam gry komputerowe jak i te na PS! Swietna recenzja - od razu zachęca do zagrania:)
    http://my-place-to-relax.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje się być świetna :)

    http://nonstopyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wkręciłam się. Chociaż może dobrze, że tu u mnie nikt nie gra w gry, bo źle by się to dla mnie skończyło... Sesja się zbliża, jest tyle innych rzeczy, które będę robiła zamiast siedzieć przy książkach, że nie potrzebna mi gra z futrzanym stworkiem (przeuroczy jest).
    Nie chcę wspominam o tym, że totalnie nie ogarniam gier i nawet nie sądziłam, że fabuły mogą być takie... bogate, ale chyba jednak muszę o tym napomknąć. Ignorancja ode mnie bije, wiem. Kajam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tłukę Wam do główek od tylu lat, że grę, film/serial i książkę należy traktować na równi! NA RÓWNI!

      Usuń
    2. Sorry, jestem tutaj stosunkowo od niedawna ;D

      Usuń
  9. Czytam, czytam i myślę: widziałam to już, jakiś zwiastun czy coś, ale czy to możliwe, aby zrobili taki kinowy zwiastun gry i się zastanawiam czy mi się coś nie pomyliło. I na koniec dowiedziałam się, że jednak nic mi się nie pomieszało.
    Gdybym tylko miała możliwości to z chęcią bym pograła ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. (Jest godzina 0:54, moje oczy wciaz sie nie chca zamknac, a jutro szkola. Umre jak nic. Chyba budzik mnie nie wybudzi)

    Ojejejej, dzieciństwo powraca! Niegdyś moja koleżanka, z którą teraz kontakt stał się trochę dziwny - w każdym razie nie tak dobry jak kiedyś - zaprosiła mnie do swego domu i miała ów grę! Tyle że za nic nie pamiętam, co to była za wersja, acz zdaje mi się, że ona miała ps2 albo 3. No nie jestem pewna, jakaś taka liczba była. Ale jeśli to ta tutaj opisywana wersja, to grałam z nią w etap z tym tropikalnym kurortem, bo to była taka jakby wyspa i tam w ogóle było super fajnie, ale koleżanka się zatkała na tej wyspie i nie wiedziała, co dalej robić. Ja jej niestety nie pomogłam, bo najbardziej mnie ekscytowały żaby w takiej ciemnej jaskinii, którymi można było rzucać. To było super.
    Ja piernicze 1:00 wybiła, no zaśnij do cholery

    Rozgrywka bardzo mi się podobała. Clank to ten mały robocik nie? Ale ja wolę Ratcheta.
    Taa, fakt z tym filmem. Ale nie wybieram się. Po obejrzeniu zwiastunu stwierdzam, że po prostu nie warto.

    Pozdrawiam!

    Alicjonada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, musiałyście grać w tę wersję z 2002 roku, czyli na Play Station 2! Etap z galaktycznym kurortem na planecie Pokitaru był (i jest), potwierdzam! ;))

      Yhm, Clank to ten robocik na plecach.

      Sen jest dla słabych... ;>

      Usuń