wtorek, 6 grudnia 2016

XMAS SWEETS: Czekoladowy elf FIGARO

-Hej przyjacielu, chcesz mi pomóc w pakowaniu prezentów?

No i czeka nas pierwsza kontrowersja w tegorocznej edycji XMAS SWEETS – czekoladowy elf FIGARO. Jest to klasyczna, pusta w środku figurka z mlecznej czekolady. Klasyczna, nie klasyczna, bo zapłaciłem za nią 5.45 PLN. Czujecie jak się poświęcam? Ponad pięć złotych za 50 gram słodyczy, tylko po to, żeby przekonać się czy warto i Wam o tym napisać.

Więc piszę, niepoprawnie zaczynając zdanie od więc, że nie warto. Czy czytają mnie dzieci? Nie? To napiszę mocniej, nie warto kurwa, nie warto… Czekolada FIGARO jest najzwyczajniejsza w świecie. W smaku przypomina mi trochę czekoladopodobne produkty Terravity, co bynajmniej nie jest komplementem. Bierzemy do ust kawałek elfa (lub skrzata, pewny nie jestem), przez chwilę atakuje nas przyjemny posmak miazgi kakaowej, a potem dupa! Memłamy w ustach bezsmakową masę. Gdzie jest obiecana wanilia? Za smak daję jeden punkt na skali słodkości, a to tylko dlatego, że "czekolada" jest dosyć gruba i wydaje przyjemny dźwięk przy łamaniu.

-Co robisz!? Zostaw mnie zboku...!

Co do opakowania, tutaj pora nieco zmienić klimat narracji. Roześmiany pajac w zielonym kubraczku prezentuje się nadzwyczaj rozkosznie. Sreberko odchodzi swobodnie, utrzymuje kształt po zdjęciu z figurki. Sama zaś figurka nie jest prostą, obłą skorupą, lecz udanie odzwierciedla detale i geometrię produktu nakreślone przez grafików. Aż żal pożerać nieboraka! Za opakowanie należy się maks na skali słodkości, a więc calutkie pięć punktów. Tego skrzata można ustawić na półce koło stroika i będzie cieszyć oczy. Ma dwa ponad dwa lata ważności, więc szybko nie zacznie się psuć…

Wypisujcie miasta... [*]

Kuriozalna sprawa. Z jednej strony fantastyczne opakowanie, z drugiej kiepski smak, podły skład i naprawdę chujowy niedobry stosunek jakości do ceny. Mam wrażenie, że 6 punktów dla elfa FIGARO to i tak przegięcie. NIE POLECAM PRODUKTU OD SŁOWACKIEJ FIRMY, chyba że jako dekoracja. Szanujmy nasze portfele!

Czekoladowa figurka elfa FIGARO otrzymuje
6/10 punktów w skali słodkości.
To wyłącznie zasługa opakowania...

Składniki: cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku 15%, miazga kakaowa, emulgatory (E442, E476), aromat naturalny (wanilia). Masa kakaowa min. 25%, masa mleczna min. 14%. Wartość odżywcza w 100 gramach produktu: wartość energetyczna 2419 kJ/581 kcal; tłuszcz 39 gram, w tym kwasy tłuszczowe nasycone 29 gram; węglowodany 50 gram, w tym cukry 45 gram; błonnik 3 gramy; białko 6 gram, sól 0,2 grama. Przechowywać w suchym miejscu, chronić przed ciepłem.


Więcej recenzji XMAS SWEETS znajdziesz TUTAJ lub kategorii RECENZJE JEDZENIA.

19 komentarzy:

  1. Ble, czytając to wszystko czułam w ustach smak tej takiej "sztucznej" czekolady. Domyślam się, że właśnie tak smakował ten skrzacik.
    Za taką cenę pokusiłabym się na inne słodycze. Może z zewnątrz ładny, ale co z tego jak wnętrze felerne :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spocznę, póki nie wyczyszczę miasta z niedobrych, drogich słodyczy, nie lękajcie się! ;)

      Usuń
  2. Nie płaci się za smak, płaci się za wygląd. Ale w sumie, mi się nawet nie podoba. Przeszłabym obok niego obojętnie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Eee, to słabe. Tym bardziej, że jakaś trefna, sztuczna czekolada. Chociaż tyle, że nie ma w środku marcepanu, nienawidzę marcepanu. Marcepan to zło jest. Albo jakaś taka chemiczna, paskudna masa, niby toffi, adwokat, cholera wie. Też niektóre figurki mają to w środku, ohyda. Najlepsze są właśnie puste, łamiące się, byle z dobrej czekolady! Teraz wiem, że tego ,,figaro" nie kupię ;)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może nie będę się przyznawał, że znalazłem dziś w bucie duży, marcepanowy chlebek... ;D

      BTW. Chciałbym kiedyś, żeby firma, którą skrytykowałem napisała mi maila, chciała mnie udobruchać hajsem oraz produktami za usunięcie lub złagodzenie postu! <3

      Usuń
  4. Jak ja nie cierpię tych wszystkich świątecznych figurek. Masakra. W ustach czuje się tylko margarynę (bo gdzie na jakimś innym tłuszczu by robili) z ociupinką kakao. Bleee. Wolę sobie dziabnąć jakąś porządną albo bardzo słodką czekoladę, np. milke :D
    Chociaż nie cierpię tych ich jajek z nadzieniem - sam cukier, nie polecam :<
    Kasia z Kasi recenzje książek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam do siebie (:
    http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/ Blog z FanFiction opowiadającym o dziewczynie będącej gwiazdą muzyki. Jako dziecko została rozdielona ze swoim bratem, którego teraz poszukuje. Ma duży związek z zespołem One Direction.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, cóż za bezpardonowe zaproszenie...

      Usuń
    2. Pseudoblogerstwo się szerzy, niestety... Co na to poradzisz?
      Obstawiłam 1-2 zł z haczykiem, dlatego zaskoczyłeś mnie ceną. Po nazwie ,,Figaro" wiedziałam, ze nie może to być nic dobrego. Skądś ją kojarzę, ale skąd? NIe kupię na pewno - zbt zwykła słodycz. Jakieś 2 złote więcej i czekolada Lindt w promocyjnej cenie. LINDT kur..!

      Usuń
    3. I nawet błędy w tej reklamie, o mamo. Raz że kompletnie dupna historia, ktora mnie nie zachęca do czytania, to jeszcze autor tak się spieszył ze spamem, że nawet nie sprawdził co pisze... to smutne.
      Maciek, weź Ty mi wreszcie poleć coś dobrego,bo nie mam jak diety zepsuć, tskie kiepskie rzeczy!

      Usuń
    4. O Lindt najlepszy. A jeszcze lepsze pralinki. Polecam!

      Usuń
  6. Nie przepadam za tymi figurkami z czekolady, bo zwykle są właśnie mało smaczne. Ale po tej cenie spodziewałabym się czegoś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, to też się spodziewałem. I się srodze zawiodłem... :C

      Usuń
  7. Szczerze to nigdy nie przepadalam za takimi slodkosciami ale widac nie wiele sie pomylilam skoro tylko 6 xd

    OdpowiedzUsuń
  8. E tam, to bylo do przewidze ja że nie warto. Każda czekoladowa figurka smakuje tak samo. Kupowanie takiego czegoś za 6 zl, to rzeczywiście poświęcenie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dostałam kiedyś na Mikołaja od cioci dużą paczkę. Były tam ubrania, zeszyty, jakieś pierdoły do szkoły i słodycze. Wśród nich ON - pięknie zapakowany, kuszący czekoladowy Mikołaj. W dupie miałam wszystkie inne rzeczy z paczki, sięgnęłam po Mikołaja a tu BUM. Ohydna pseudoczekolada o której wspominasz. Nie znoszę tego smaku :X

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej, a jak dla mnie nawet i sam skrzat mało rozkoszny, a z lekka podejrzany. Dobrze, że mnie nie kusi, skoro taka słaba czekolada. A słaba czekolada to jest koszmar! I niestety często wykorzystuje się ją do produkcji mikołajów i innych takich stworów. I, co jest najsmutniejsze, do kalendarzy adwentowych. Jak tak można, zapytuję? Lecz los milczy.
    Powodzenia w dalszych kulinarnych poszukiwaniach,
    B.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety, dzisiaj wszystko jest z dodatkiem chemii... nawet jedzenie. Taka ,,niby czekolada" składa się praktycznie z cukru, mleka sproszkowanego i śladowej ilości kakao. Najlepiej jest przed zakupem czegokolwiek czytać etykiety, im krótsze, tym lepiej ;)
    Najlepiej wybierać czekoladę z jak największą ilością kakao np. 70 procent. Jest co prawda bardziej gorzka, niż słodka, ale za to o wiele zdrowsza niż takie najtańsze w sklepikach na rogu. I na pewno tak bardzo się od niej nie przytyje :)

    world-chinese-rat.blogspot.com/
    myslodsiewnia-zongguo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń