czwartek, 12 grudnia 2013

RECENZJA #18: Pas Oriona - Planet ANM/EljotSounds


Miałem zawiesić swoją działalność recenzenta na czas pobytu w Turcji. Muszę jednak zrobić wyjątek i skrobnąć parę słów o Pasie Oriona, tym bardziej że duet poważnie myśli już o kolejnej produkcji. Nie chciałbym za kilka miesięcy odgrzewać starego kotleta, a nie wyobrażam sobie nie przedstawić Wam tak istotnego krążka. Planet nie próżnuje - wielkimi krokami zbliża się płyta z Bonsonem (kiedyś Bonusem, nie mylić ze wschodzącą gwiazdą polskiej sceny; Pozdro 600!). Ależ to będzie stężenie truskulu, kanaliki łzowe gimnazjalistek mogą tego nie wytrzymać!

Dobra, koniec śmieszków. Zasady są proste - oceniam po kolei każdy kawałek, uwagę ogniskując na tekstach (można powiedzieć, że na tym znam się najlepiej). Bez zbędnej wazeliny, choć nie roszczę sobie prawa do obiektywności. Jestem bardzo nieobiektywny i wiecie co? Dobrze mi z tym. Ale najpierw scenka wprowadzająca... [jeśli Twój czas jest zbyt cenny opuść poniższy fragment fabularny]

Stambuł. Wieczór. Wracam styrany z komisariatu policji, po drugiej stronie miasta. Dużego miasta. Nie, nie mam kłopotów z prawem, po prostu wyrabiam pozwolenie na pobyt w kraju Atatürka. Standardowa procedura - długie kolejki, urzędnicza opieszałość i upierdliwość. Która to kłoda pod nogi rzucona emigrantom? Musiałem zmienić coś w życiu. Bierz menażkę i kajet, pisz baśnie i dramaty ale pędź w nieznane - te wersy zmotywowały mnie do wędrówki. Na szczęście w metrobusie znalazło się miejsce siedzące, więc ze spokojem mogę stworzyć jedność z moimi granatowymi słuchawkami Philipsa. Katuję standardowy secik: Garou, Grechuta, Te-Tris, no i oczywiście Planet. Nie słucham zbyt głośno, żeby spod przymkniętych powiek kontrolować sytuację wokół, nie stracić czujności. Wczoraj w nocy nie spałem, która to noc z rzędu? W końcu tyle się nasłuchałem o kieszonkowcach, fundamentalistach i łowcach turystów. Wiem, że nie pasuję zbytnio do tego obrazka. Moje oczy są zbyt niebieskie, a włosy zbyt jasne. Ot, ironia - Trzecia Rzesza przyjęłaby mnie jak syna. Ale nie Republika Turecka. Tutaj jestem obcy na wszystkich płaszczyznach, szczególnie kulturowej. W odbiciu szyby widzę, że niektórzy przyglądają mi się uważnie. A może to tylko moje paranoje? Ciche szepty, czy to nie dziwne? Wreszcie Hadımköy - moja stacja. Przedostatnia na trasie. Jak na złość zaczęło padać, co nie jest zbyt częste o tej porze roku. W kroplach deszczu widzę resztki ludzkich sumień. Na szczęście mam na sobie lekką kurtkę. Zarzucam kaptur. Śliskie, żelazne schody. Później kładka na której dzielnie mokną sprzedawcy tanich pasków, podróbek perfum, kiczowatych zabawek, jedzenia. W pośpiechu zasłaniają towary folią, niektórzy zwijają interes. Podejrzane typy, każdy jeden. Skórzane kurtki, mocno nasunięte czapki i złote zęby. Widoczność jest bardzo ograniczona, stukot deszczu potęguje napięcie. Z czasem będziesz obojętny, ale póki co to cierpisz, księżyc znowu w pełni. Szybkim krokiem schodzę po ostatnich schodach, mijam stację benzynową. Droga do celu tak cholernie się dłuży. Jeszcze tylko czmychnąć koło siedliska bezpańskich psów i... jestem w Başarı  Yurdu. Wymiana uprzejmości z ochroniarzem w recepcji i śmigam na szóste pięterko. Pieszo. Windy pracują tutaj bardzo kreatywnie. Wyłapuj sygnał, bo wciąż wisi nad miastem!

1. Pas Oriona
Przyzwoite otwarcie płyty, refren zaprasza do sprawdzenie całości. Tak się robi dobre introdukcje! Słusznie, że pierwsze dwie szesnastki nie są rozdzielone, bo przerywników byłoby zbyt dużo. Zabawa klasycznym motywem rap-prostytutka, została ujęta w nieszablonowy, Radkowy sposób. Na plus też patent ze słowami-kluczami rozpoczynającymi zwrotki. Najefektowniejszy wers? Ten z hasztagiem o Luxurii. I może czwórka o watasze kumpli. Nie łapię za to sensu z tymi separatystami. Smaczek dla spiskowców - zaczepka Mediuma?

2. Spal moje zdjęcia
Jeden z ulubionych numerów, ale chyba zbytnio osłuchał się w oryginalnej wersji przez co całość nie siedzi już tak dobrze (mimo, że Eljot przecież nie spieprzył). Sporo prawdy i o klęczących, i o spalonych mostach. Tekst posiada walory terapeutyczne, bo przecież każdy ma swoją Jekaterinę, której należy się kilka gorzkich słów, prawda?

3. Chiroptera
Tajemniczy, przemyślany numer z klimatycznymi filmowymi wstawkami i trzepotem błoniastych skrzydełek. Nie będę się tutaj pastwił nad ShIrukenami, brzmi to nawet swojsko. Ładna linijka z Gwiazdą Śmierci. Któż dzisiaj nie ma popapranych emocji? Masz tytanowy pancerz? Good 4 U. Nie wiem czy zapamiętam Oriona na zawsze, ale niektóre wersy cofam już od dłuższego czasu. Możecie być z siebie dumni - każdy jeden z Legionu.

4. Nie odchodzę (ft. Bonson, Ekonom)
Dobrze, że nie każdy producent uważa sample za pory, który należy posiekać przed wrzuceniem do sałatki. Moim zdaniem najlepszą zwrotkę machnął Ekonom, który jednak zinterpretował temat nieco inaczej niż towarzysze. Na szczęście pod koniec utworu szesnasteczkę ponownie rzucił Planet i zrehabilitował się za średnie pierwsze wejście (zgrabnie podsumowując świeższą część swojej twórczości, czym wsparł przedmówcę na bicie). Pułapka: obrażając Ziemian obrażamy wszystkich słuchaczy, także swoich. No i co ma oznaczać metafora zdmuchnąć ze zdjęć kurz? Odgrzebanie przeszłości? Bonson tym razem nie zachwycił.

5. Panie
Treściwy numer, Radek celnie wypunktował ludzkie wątpliwości w pierwszej zwrotce (może tylko za bardzo pojechał z tymi księżmi, nie dajmy się zastraszyć lewackiemu lobby! księża pedofile -tfu!- to promile!). Druga zwrotka to zamiana postawy roszczeniowej na prośby i podziękowania - zręcznie, bez Ablowskiego podlizywania się. I na koniec mamy zwieńczenie w postaci powtarzającego się monologu do Pana. Plus klasyczne wersy o Jekaterinie. Niezła metafora zimnej kawy. Tylko jedno zastrzeżenie: ja rozumiem, że każdy chciałby mieć featka z Bogusiem Lindą, ale nie pasuje mi to tutaj za bardzo. Albo wywalić EKG. Coś za coś, za dużo ozdobników.

6. Nie rozmawiaj z duchami (ft. Bogu Bogdan, Quebonafide)
Quebonafide i Bogu Bogdan zjedli. Zarówno od strony flow, świeżości tekstu i dynamicznych podbić. Kosmiczne follow-upy Queby. Aż żal, że Planet nie podszedł do tego utworu tak niekonwencjonalnie jak goście, a przecież potrafi (patrz: Baśka czy Kozak na zapięcie). Krążkowi wyszłoby to na dobre. Gałęzie na drzewach nie zetną mi skrzydeł - czyżby to o Smoleńsku? ;> No i wspomnieć trzeba, że aranżacja beatu mistrzowska.

7. Tańcząc w ciemnościach
Kandydat do hymnu samotników, domatorów i nocnych pisarczyków. Kolejny świetny hook na refrenie i uczta dla uszu na zakończenie utworu. Planet to wytrawny nocny tancerz! Nie tykać mu słuchu! I prawdę mówiąc tylko tyle możemy powiedzieć o tym traczku, oprócz beatu nic nie jest wielkim zaskoczeniem. Może tylko to, że dowiadujemy się, że autor nie mówi NIE jeśli chodzi o ślub z Jekateriną...

8. Potrafię latać (ft. Rahim)
Nagroda za najweselszą zwrotkę trafia do Rahima. Wraz z nagrodą za największe niewpasowanie się w klimat krążka. Na Pasie Oriona nie można być tak szczęśliwym. I rymy takie... niby poprawne, ale jakby tworzone na siłę. No sorry, jak dla mnie najsłabsza zwrotka na krążku, głównie przez opowieść o zbyt poukładanym życiu. Może przemawia przeze mnie zazdrość? Planet poprawnie. Ciekawe tylko kim jest tajemniczy ktoś występujący obok Brata.

9. Potrzebuję tego
Świetne muzyczne wprowadzenie. Idealny, plastyczny obraz umęczonego rapera na pogorzelisku, gdzieś pośrodku szarych blokowisk. I ta postać Majstra od grzejników w refrenie - genialna, sam nie wiem dlaczego. Dramatyczne, krzyczane podbicia na plus! Najlepszy dystych? Nie byłem sobą albo może to właśnie byłem ja. I może to właśnie tamte noce tak mi odmieniły świat. I Hank Moody się pojawił, dobrze, bardzo dobrze.

10. Gdy opadnie popiół (ft. Devoice)
Wreszcie track niosący nadzieję, ale w nienachlany, niecodzienny sposób. Nie ma tutaj pieprzenia typu weź się w garść, a wszystko się ułoży. Po wybuchu wulkanu potrzeba czasu, żeby sytuacja wróciła do normy, żeby popiół opadł. Dinozaury odpadną, małe ssaki przetrwają. I ten kojący, kobiecy refren uzupełniany refrenową prawie-recytacją Planeta. Bez ściemy - zapętlałem ten kawałek w chwilach, kiedy było najciężej. Podprogowo czuć jednak pazur i pewność siebie rapera - nie ta to inna, wjedzie z butem Orion. Najlepszy utwór na płycie.

11. Lucid dream (ft. Dj Krug)
Bardzo osobiście. Chyba każda ważniejsza płyta musi zawierać utwór taki jak ten - autobiograficzną sagę. Mamy tutaj dobrze wyważoną mieszankę problemów alkoholowych, wspomnień ze znajomkami (wymienionymi z ksywek) i kobietami (nie wymienionymi), a także autorski przegląd dokonań aż do wkroczenia w szeregi Aptaun Records. Całość ładnie współgra z klasycznymi skreczykami Dj Kruga. Uwielbiam początek: czy to jest jeszcze moje życie, czy już storytelling? W ogóle cała pierwsza zwroteczka spójna, ale się nie utożsamiam.

12. 96
Bartek dla Planeta to chyba taki Proof dla Eminema (oczywiście z poprawką, że w tej pierwszej historii nie ma gunów). Osią napędową zwrotek jest motyw co by było gdyby. Dobrze wplecione wątki biograficzne o Elektryku i chłopaku co chciał skakać z okna, bo matma była za ciężka. Jakie to się wydaje szczeniackie. Ale o co chodzi z tą łapą upierdoloną w sznyty? Mam nadzieję, że się nie ciąłeś Radek, nie przystoi! Też pamiętam styropianowe myśliwce. I ten smutek, kiedy otwierając pierwszego uszkodziłem kadłub :C Jaśminowa herba oddziałuje na emocje, tak jak Majster, choć trudno wyjaśnić dlaczego. Po prostu fajnie brzmi.

13. Wyżej
Nie było wcale ciężko dojść do końca albumu! Planet wspomina tutaj o wszystkich utworach na płycie, co jest zawsze fajnym patentem na outro. Ciekaw jestem czy naprawdę zmienisz grę. Nie sądzę. Będziesz po prostu jej silnym ogniwem. Kolejna solowa płyta ma bardzo wysoko zawieszoną poprzeczkę, obyś to udźwignął! Pokręcone to trochę - wiara, tańce w ciemnościach, melanże, ostry sprzeciw wobec ślubu (rozumiem, że za wyjątkiem tego z Jekateriną). Ale dobrze, nie chcemy tutaj świętoszków i jednowymiarowców.

14. Spal moje zdjęcia (REMIX, ft. ZdunO)
Ooo tak, ten bicik tutaj pasuje jak ulał! Ciekawa sytuacja z oceną gościnnej zwrotki. Na początku byłem bardzo sceptyczny... ot, trochę bluzgów i gniewu, ale po kilkukrotnym przesłuchaniu polubiłem tę szesnastkę. Słyszysz? Nie każ mi żebym krzyknął. Zaraz, jesteś tego pewna? Spie#dalaj! Co za nieprzewidywalny wordplay! Tak, ZdunO ma zdecydowanie coś więcej niż tylko zeza! Sauron!

15. Ku rozwidleniu rzeki (prod. Matek)
Jeden utwór, a mamy w nim zawarty cały wachlarz uczuć i zachowań migrantów! Tęsknota, chęć zarobku, zapomnienie o prawdziwej ojczyźnie, szukanie ukojenia w procentach. Krótka wstawka o Agnes to liryczny majstersztyk. I jaki ładny refren! Babilon, drzewo szczęścia - mało kto potrafi tak pięknie tańczyć na granicy realizmu i patosu! Rozwidlenie rzeki jak Nil, urbanistyczny plan niczym Piramidy w Gizie... Aż żal, że nie pochodzi się ze Szczecina!

16. Lot nad kukułczym gniazdem (prod. Foux)
Jak Radek wyciągnął falset w tym chwytliwym refrenie? Nikt nie wie... Kawałek kojarzy mi się z mały hymnem śniących o potędze. Niektóre linijki (jak dla mnie) nieśmiertelne: Marzą mi się Fiordy, chociaż nigdy tam nie byłem. Nie byliśmy. czy Daj mi klucz do tej klatki, w której siedzę od lat, w której siedzę co dnia, ch#j że to gniazdo orła. Nawoływanie i bronienie się przed McMurphym sprawia, że utwór jest odrobinę creepy, coś jak Chiroptera! Oj Radek, żebyś tylko nam nie odpłynął w życiu jak w tekstach!

Szybkie podsumowanie, bo i tak już popłynęliśmy z długością tego postu (pewnie niewielu zacznie czytać, a nieliczni doczytają do końca). Płyta raczej smutna, refleksyjna. Podmiot liryczny nie stroni od kobiet, procentów i swoje przeżył. Zdaje się być równym chłopem obdarzonym ponadprzeciętną wrażliwością. Z utworów możemy wydedukować, że ceni sobie lojalność i oddanie. Delikatny powiew świeżości na scenie, głównie ze względu na ciekawe, odrobinę poetyckie teksty, dojrzały, "niestudencki" styl i specyficzny tembr głosu. Za teksty daję 4.5/5, bo czasem przydałby się jakiś mocniejszy punch ;)

PS: Wiem, że EljotSounds zasłużył na dużo więcej uwagi w tym tekście, ale że jestem głuchy jak pień i nie chcę ośmieszać się swoją wiedzą na temat podkładów, ograniczyłem się jedynie do kilku drobnych uwag. Trzeba jednak powiedzieć, że dał z siebie wiele. Jest beatmakerem o ukształtowanym stylu i guście. Moim zdaniem Radek ma niesamowite szczęście, że nawiązał tę kolaborację.

To moja pierwsza recenzja muzyczna. Zostaw mi jakiś konstruktywny komentarz! 5!

Edit: Wymyśliłem też, że będę podsyłał każdą recenzję do artystów z prośbą o krótki komentarz, po czym umieszczę go pod recenzją.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz