niedziela, 15 listopada 2015

RECENZJA #114: Fervex


Miałem dzisiaj redagować wpis i obrabiać zdjęcia do jesiennego outfitu, ale nie zrobię tego. Nie zrobię, bo trochę mnie rozłożyło. To chyba po czwartku, kiedy byliśmy z Dziewuchą na kabarecie Paranienormalni w Teatrze Wielkim (nowy repertuar – Pierwiastek z Trzech). Siedzenie ponad 2 godziny w ciepłym, można by nawet rzec, dusznawym pomieszczeniu, a potem wieczorne spacerki przy rozpiętym wierzchnim odzieniu (No przecież jest taki gorący i romantyczny wieczór!), to był jednak słaby pomysł. Nie ma innej opcji, trza puknąć się w główkę i odchorować. Swoją drogą, ta swoista przezroczystość ciała, które zaczynamy dostrzegać dopiero wtedy, gdy coś nam dolega, daje wiele do myślenia. Permanentnie zatkany nos czy gorączką w oczach to jednak okropny wróg dobrego samopoczucia.

A jak czuję się niewyraźnie, to co biorę? Nie, nie Rutinoscorbin. To jakaś lipa. Popijam sobie Fervexik. Może to placebo, a może naprawdę leczy objawy przeziębienia i grypy? Niby jest trochę substancji czynnych (paracetamol 500 mg, kwas askorbowy 200 mg i maleinian feniraminy 25 mg), brzmi to całkiem logicznie, że w związku z tym działa: przeciwbólowo, przeciwgorączkowo, zmniejsza przekrwienie i obrzęk błon śluzowych, przez co udrażnia przewody nosowe, hamuje odruch kichania i łzawienie oczu. Stosować można powyżej 15 roku życia, nie zaleca się kobietom w ciąży – chyba się łapię.

Granulat do sporządzenia roztworu doustnego.

Smakuje to to ciut gorzej od smakowego wapna, ale da się przełknąć. Dostępna jest też wersja cytrusowa, malinowa i bez cukru. Jak zużyję (Nie daj Bóg!) wszystkie 8 saszetek z opakowania (btw. są też opakowania po 5 saszetek), to spróbuję tej malinki. Może będzie lepsza niż cytruski? Żeby kupić lek, trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu 12-15 złotych. Produkują to francuzi z UPSA i nie, nie jest to (jeszcze) żadna nacjonalistyczna lub faszystowska organizacja.

Dobra, kończę ten wpisik, bo czuję się trochę dizzy i boję się, że łeb spadnie mi na klawiaturę, a ekran lapka odetnie mi głowę, krzycząc przy tym Allah akbar i grożąc mojej rodzinie. Oj, chyba zacząłem bredzić…

Z góry dziękuję za życzenia szybkiego powrotu do zdrowia! Nos już w sumie prawie odetkany! ;)

A jako "leczenie wspomagające" nie zawadzi trochę alkoholu.
Eee.. znacz witaminków z owocków! ;]

4 komentarze:

  1. Też, zawsze jak bierze mnie przeziębienie, piję Fervex. Jego smak mnie nie powala, ale jeszcze się nie zdarzyło, żeby mi nie pomógł. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. O, Fervex to także jeden z moich ulubionych leków na przeziębienie! Jest naprawdę skuteczny, więc pewnie szybko wyzdrowiejesz! Oczywiście, życzę Ci dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże drogi, jak ja nienawidzę smaku Fervexa! XD Ale muszę przyznać - jest cholernie skuteczny. A w końcu albo skuteczność albo smak ;-;

    Życzę szybkiego powrotu do zdrowia! ;)

    http://subiektywniekrystix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. e tam, chemia :D od ponad czterech lat na pierwsze objawy przeziębienia stosuję herbatę z miodem i pigwą w hektolitrach i mleko z masłem i czosnkiem i po jednej nocy jest ok :D

    OdpowiedzUsuń