wtorek, 15 grudnia 2015

RECENZJA #117: Ksin. Sobowtór - Konrad T. Lewandowski


Kolejny Ksin, kolejna recenzja na Kultura & Fetysze! No naprawdę, wydawnictwo Nasza Księgarnia powinno mnie jakoś wynagrodzić za konsekwencję! Co w nowym tomie? Więcej chorej magii i odrobina obleśnych scenek seksu z Bertie (nowa postać). Wraca również znany z pierwszego tomu Hamnisz, kusznik z wolnych kompanii. Jeee!

Fabułka to zupełnie nowa jakość względem Początku i Drapieżcy. Nie wchodząc w szczegóły, kotołak będzie musiał załatwić kilka spraw w równoległych światach, aby uratować swój. Z informacji na tylnej okładce wynika, że trzecia część sagi to na nowo zredagowana Wyprawa kotołaka, która zyskała misterną, szkatułkową konstrukcję. Nie można zaprzeczyć, jakaś tam "incepcja" istotnie ma tu miejsce.

Jak zawsze czyta się lekko i z zainteresowaniem. Podobnie jak wcześniej, Lewandowski prowadzi nas za rączkę w skomplikowanym systemie magii. Tym razem w centrum uwagi znajdują się artefakty obłożone potężnymi czarami. Tradycyjnie mam do autora delikatny żal o zbyt mało mięsiste opisy, które zazwyczaj są redukowane do niezbędnego minimum. Ponadto, finał nadszedł szybko, niespodziewanie i moim zdaniem trzeba go było ciut rozciągnąć. Przytrzymać Czytelnika w niepewności kilkanaście stron więcej, bo poszło za łatwo. Tym razem nie dostajemy również żadnego dodatku do właściwej historii. Ani skraweczka Bestiariusza czy opisu Międzykontynentu. Szkoda, bo mamy zaledwie 336 stron, około trzydziestu mniej niż w chudziutkim Początku.

Co bardzo podoba mi się w Sobowtórze to ładne zawiązanie wszystkich szczegółów. Możemy być pewni, że jeżeli między bohaterami wywiązuje się rozmowa lub przekazywana zostaje rada, której w danym momencie nie rozumiemy lub nie dostrzegamy jej sensu, należy zapamiętać kluczowe informacje z niej wypływające. Przydadzą się później!

[SPOILER] Oprócz sceny w domu Erkala (totalnie schizowy klimat i chaotyczność), a także lakonicznego, niezbyt epickiego opisu wędrówki i walk koczowników, w zasadzie wszystko jest do zaakceptowania i nie ma się zbytnio do czego przyczepić. Jak zawsze. [KONIEC SPOILERA] Z ciekawością wyglądam w oczekiwaniu na kolejny tom sagi pt. Rózanooka! Pewnie, że kupię Nasza Księgarnio, macie lepszy dostęp do mojego portfelika niż Dziewucha!

Dane techniczne:
Autor: Konrad T. Lewandowski
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 336
ISBN: 978-83-10-12655-9
Cena detaliczna: 34,90 PLN lub 27,90 PLN na stronie NK
Recenzje poprzednich tomów:
Saga o kotołaku. Ksin. Początekkliknij, żeby przeczytać!
Saga o kotołaku. Ksin. Drapieżnikkliknij, żeby przeczytać!

Chodzę w szlafroku po tarasie, słucham jazzu,
Ten rynek wypluł mnie, wcześniej trzykrotnie przeżuł.
~Quebonafide, Święty spokój

7 komentarzy:

  1. Jaki króciutki post! A jakże treściwy. :D
    Jak mam być szczera to polscy twórcy niezbyt do mnie przemawiają. Kiedyś zraziłam się na jakiejś książce (nawet nie pamiętam na jakiej), a większość powieści, które mnie wciągnęły nie były wydane przez polskich pisarzy dlatego jakoś tak nie umiem się przekonać, by czytać coś "rodzimego". Aczkolwiek Twoja recenzja mnie zaciekawiła. Jakaś podróż po równoległych światach, troszkę magii... Lubię magię. x)
    Widać, że Lewandowski musiał Cię dość mocno wciągnąć, gdyż nie jest to pierwsza książka tej serii. Także czekam na kolejne części i, co za tym idzie, następne recenzje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lewandowski, Lewaaaandowski, prawa noga, GOOOOOOOL! GOOOOOOOOOOL!!!! DWA, DWA, DWA ZERO!!! Polska prowadzi z Lichtensteinem na Stadionie Narodowym. Szaleństwo na trybunach. Szaleństwo na stanowisku komentatorskim. Szaleństwo milionów Polaków przed telewizorami. Polska jedzie PO MEDAL Mistrzostw Europy! DRŻYJ EUROPO!!!

      Nie mogłem się powstrzymać ^^,

      A tak serio, to daj szansę Polaczkom. Moim zdaniem zupełnie inaczej czyta się rzeczy, które nie zostały naznaczone piętnem tłumacza. Sapkowski, Piekara, Kossakowska, Pilipiuk - tych zdecydowanie warto polecić!

      Usuń
    2. Skojarzyłam z tym samym typkiem, a nie lubię go. Zbyt dużo szumu jest wokół jego osoby, fuj, fuj.

      No może kiedyś dam szansę, no. Ale na razie mam zbyt dużo na głowie i nawet nie ma czasu skończyć mojego Boga Kryminału, H. Cobena. :( Jestem w połowie książki i troszkę poczytuję sobie w pracy, jednak ja muszę mieć duużo czasu, usiąść na łóżku z kocykiem, piwkiem/herbatką i zagłębić się w lekturze. :)
      Ale czaję się na Sapkowskiego więc może nie jestem jeszcze przegrana!

      Usuń
  2. Jaka wielka szkoda, że na mojej półce aż 14 książek widnieje i czeka, aż je przeczytam, od jakiegoś roku... A tu coraz więcej przychodzi książek, które by się przeczytało, chociażby ta, dzięki Twojej recenzji. Nie wiem, może zmienię zdanie, ale samą swoją recenzją przekonałeś mnie do niej :)
    A co z tego będzie, to zobaczymy XD Na razie czytam Sny Bogów i Demonów. Skończę do świąt? Nie sądzę xD
    Pozdrawiam :)

    Jeśli będziesz miał chwilkę, to zajrzyj ^^
    http://further-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że wpadnę. Dojrzewam do tego i czekam na odpowiednie, całkiem wolne popołudnie, żeby na spokojnie usiąść i zobaczyć co tam powstaje za tasiemiec ;)

      Usuń
  3. Chyba mignęło mi to kiedyś w księgarni, ale jakoś nigdy się nie zainteresowałam. Chociaż Twoja recenzja brzmi pozytywnie, więc może, może...
    Heh, nie znam się zbytnio na polskiej fantastyce, czytałam jedynie ,,Ostatnie życzenie" (Boru, to było genialne. Muszę zdobyć kolejne części) i ,,Kłamcę" (Ćwieka). Poza tym i kilkoma książkami nieletnich, polskich twórców, z fantastyki to chyba wszystko. Wstyd i hańba, trzeba polski rynek wspierać!
    Rzeczywiście sporo Kotołaka u Ciebie na blogu, jakieś wynagrodzenie się należy:D
    Pozdrawiam,
    P.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale tu ruch u Ciebie na blogu się zrobił. Nic, tylko pogratulować.
    Ogólnie, podoba mi się okładka tej książki :)
    W sumie po Sapkowskim mam awersję do polskich książek fantasy, ale może warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń