czwartek, 12 czerwca 2014

OPINIA #7: Brazylia 2014 - ekspert typuje


Co prawda nie siedzę zbyt głęboko w piłce reprezentacyjnej, ale postanowiłem zabawić się w małe obstawianie wyników. W końcu ekspertem może być każdy flet, który widział raptem kilka meczów i zdarzyło mu się kopnąć ze dwa razy piłkę, dlaczego zatem nie mogę to być ja? Dzisiaj zrobię to na blogu, a za cztery lata w studio TVP, na żywo, razem z Kamilem Kossowskim i Jerzym Engelem. Zobaczymy na ile moje kiepskie przepowiednie z fusów po herbacie się sprawdzą.

Grupa A
Brazylia stosunkowo łatwo wyjdzie z grupy, takiemu staremu wydze jak Luiz Felipe Scolari udało się zapewne posklejać do kupy skład, w którym gro zawodników występuje na co dzień na Wyspach, we Włoszech i Hiszpanii. Drugie miejsce to już zażarta walka między Chorwacją i Meksykiem. Aztekowie wyjdą z tego starcia zwycięsko, dzięki wysokiej wygranej z Kamerunem i lepszemu przygotowania kondycyjnemu do ciężkich warunków klimatycznych (choć współpraca Mandżukića z Modrićem układać się będzie więcej niż poprawnie). Tu pierwsza niespodzianka jaką obstawiam - kolektywnie grający Meksyk bez gwiazd największego formatu wystartuje świetnie. O klapie Kamerunu przesądzą źle zgrani, młodzi obrońcy, popełniający kompromitujące błędy w kryciu przy stałych fragmentach gry.

Grupa B
Holandia rządzi i dzieli w grupie, uda się jej nawet pokonać Hiszpanię po pięknym golu Huntelaara na początku drugiej połowy. Podstarzały skład gwiazdorów z Półwyspu Iberyjskiego będzie musiał walczyć o wyjście z grupy do ostatniego meczu, w którym szczęśliwie wygra z dzielnie broniącą się Australią, której siła ognia okaże się niewystarczająca do strzelenia choćby jednej bramki (choć Legii Warszawie uda się zakontraktować jednego z Australijczyków, trochę namiesza w Ekstraklasie jeśli chodzi o klasyfikację kanadyjską wzbogaconą o minuty spędzone na ławce rezerwowych). Chilijczycy zajmą trzecią lokatę, po pięknym (acz remisowym) meczu z Hiszpanią, który z pewnością przejdzie do historii futbolu jako jedno z najkrwawszych widowisk mistrzostw (3 czerwone kartki).

Grupa C
Wybrzeże Kości Słoniowej to pierwszy czarny koń turnieju. Na nic zda się archaiczny grecki styl defensywy i powolne konstruowanie akcji od tyłu czy Japońskie wybieganie w połączeniu z podejrzanie subtelną (dziewczęcą rzec by nawet można), ale niezłą techniką. Silne Słonie będą mijać przeciwników jak tyczki, jedynie Ospinie, bramkarzowi Kolumbii, uda się zachować czyste konto w meczu z nimi. Ostatecznie Grekom uda się zająć drugą pozycję, choć Japonia zachowa szanse na awans do końca. Kolumbia, mimo że zagra pięknie, będzie koszmarnie nieskuteczna, jakby grało w niej 10 hybryd Roberta Lewandowskiego z Jakubem Błaszczykowskim, który nie dostał żadnego biletu na mecz dla członków swojej rodziny.

Grupa D
Rezultaty w pierwszej grupie śmierci nie okażą się zaskakujące. Urugwaj, jako że gra prawie u siebie rozprawi się ze słabiutką Kostaryką i kiepskawymi Włochami, które w męczarniach zajmą trzecią lokatę. Za to po kilkudziesięciu latach posuchy Anglii uda się wyjść z grupy z drugiego miejsca. Lwy obudzą w sobie instynkt kolonizatora i dojdą (jak na ich nowożytne standardy) bardzo wysoko, bo aż do 1/8 finału. Ciężko wskazać przyczynę porażki Włochów, już w przedmundialowych sparingach radzili sobie fatalnie. Coś wyraźnie rozsadza szatnię od środka, gracze grają samolubnie, nie czerpią żadnej przyjemności z wymiany podań. Nie pomogą nawet dwie bramki Pirlo z rzutów wolnych. Ciekawostka: Lech Poznań zacznie sondować możliwość pozyskania podstarzałego już nieco Diego Forlana, menager samego zainteresowanego niczego nie potwierdza, niczemu nie zaprzecza. Leśnodorski głośno przełknie ślinę i zacznie poluzowywać krawat, haha!

Grupa E
Wróżę masę remisów w tej grupie, tylko czysty przypadek sprawi, że Francja awansuje z pierwszego miejsca. Choć może to nie przypadek, bo Didier Deschamps wreszcie stworzył odpowiednią atmosferę w szatni i ułożył zespół taktycznie (linia pomocy, w większości oparta na zawodnikach Ligue 1 - i nawet bez Ribery'ego - wygląda nienajgorzej). Drugą lokatę zajmie Ekwador, który konsekwentnie kolekcjonuje doświadczenia na arenie międzynarodowej (kluczową rolę odegra dyspozycja dnia Antonio Valencii i Christiana Noboa). Szwajcaria choć solidna, niczego wielkiego nie zdziała (poza nielegalnym zaprezentowaniem kilku marek bielizny), podobnie zresztą jak Honduras, drużyna na poziomie zbliżonym do Polski, czytaj: bez szans na cokolwiek poza względnym zachowaniem twarzy i wizerunku miernego pół-profesjonalisty.

Grupa F
Messi wreszcie zacznie dobrze funkcjonować w kadrze, co będzie równoznaczne ze świetnym występem Argentyńczyków na Mundialu, wróżę okolice ćwierćfinału, pod warunkiem, że nie trafią na Niemców! I niezawodny Di Maria, człowiek który w moim odczuciu wygrał dla Realu Ligę Mistrzów. Nadal widzę jednak rażącą dysproporcję między obroną i atakiem. O dziwo na dzień dzisiejszy Brazylia prezentuje się dużo bardziej zbilansowanie! Kto jeszcze wyjdzie z grupy? To w sumie nieważne, gdyż nikt nie odegra znaczącej roli. Co innego, gdyby w drużynie Bośni i Hercegowiny grał Semir Stilic! Wtedy możliwy byłby nawet brąz! Nigeria może delikatnie zamieszać i to ją widziałbym na drugim miejscu w grupie. Irak zagra tylko trzy mecze, po drugim będzie wiadomo, że pozostanie im walczyć o honor (pytanie jak wielki wpływ będzie miał na to Ramadan). Mając w pamięci dwóch poznanych w Stambule Nigeryjczyków, wiem że stać ich na wiele, pod warunkiem że się postarają. A starać się muszą - duża konkurencja, mało jedzenia. Pazur pokaże Emmanuel Emenike, na co dzień grający w Fenerbahҫe.

Grupa G
Druga grupa śmierci. Ależ to będą szalenie interesujące mecze! Chociaż wiem, że Amerykanie grają ostatnimi laty naprawdę nieźle, to obawiam się, że nie sprostają ani szalonej Portugalii ani miażdżącym większość przeciwników Niemcom. Podrażnieni Germanie wygrają grupę z dość dużą przewagą, ale okupią to piekielnym zmęczeniem. W końcu nie są przystosowani do tak wysokich temperatur i będą mieli nie lada problem z przestawieniem się na miejscowy czas. Poza tym kilku Niemców złapie poważny rozstrój żołądka. Drugie miejsce dla Portugalii, choć Ghana będzie mocno naciskać faworytów (zauważmy, że wszyscy poza bramkarzem są rozrzuceni po całej Europie, co z jednej strony wyuczyło ich pewnych schematów taktycznych, lecz nie sprzyja budowie drużyny; może lepiej byłoby oprzeć kadrę o kilku graczy z krajowych rozgrywek?). Alejandro Bedoya zabłyśnie jaśniej niż inni, po Mundialu będzie kosztował przynajmniej drugie tyle co dziś.

Grupa H
Wielu fachowców widzi Belgię w roli czarnego konia, istotnie posiadają niezłą ławkę, kilku kreatywnych zawodników w środku pola (m.in.: Witsel, de Bruyne, Fellaini, Dembele) i dynamicznych, młodych napastników, świetnie wymieniających się pozycjami (Hazard, Lukaku, Merters itd.). Cholera, może coś w tym jest? Grupę mają łatwą, jedynie Rosjanie mogą zepchnąć ich na drugie miejsce i pewnie to zrobią. Algieria, choć ma zawodników z czołowych europejskich lig, przyjmie rolę klasycznego chłopca do bicia. Wiecie co jest fascynujące? Rosjanie nie mają ani jednego zawodnika z poza Premier Ligi, a i tak gracze nie są anonimowi! No dobra, są... Z pamięci mogę wymienić tylko Arszawina i tego, co gra w Lechii Gdańsk, jak mu tam było? Sadajew! Oczywiście ten pierwszy jest już odrobinę za stary, a drugi nie gra w reprezentacji... Korea Południowa, mimo całej mojej sympatii do tej nacji, nie ugra zbyt wiele, choć sprawi wiele kłopotów, zarówno naszym wschodnim sąsiadom, jak i brukselskim okupantom. Trzecie miejsce w grupie z pewnością w pełni im się należy!


I to tyle, zobaczymy jak sprawdzą się moje przepowiednie. Rozpisałbym do końca drabinkę, ale za późno wpadłem pomysł typowania wyników. Zrobię to kiedy będzie wiadomo kto awansował, rozliczając się jednocześnie z wcześniejszych wyborów. Jak myślicie, czy moje typy okażą się trafne? A może z czymś się nie zgadzacie? Piszcie w komentarzach (i tak wiem, że nie napiszecie...), ja tymczasem uciekam na ceremonię otwarcia - post rzutem na taśmę. Cydry Lubelskie chłodzą się już w lodówce, do tego lody pistacjowe. Można? Można!

Ilustracja pochodzi z: www.fifa.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz