środa, 22 października 2014

5 powodów dla których warto być wolontariuszem!

Liczby w nagłówkach ponoć bardzo dobrze oddziałują na wyobraźnię czytelnika, dlatego startujemy z nową serią pt. 5 powodów [...]. W założeniach dotykać będziemy przeróżnej tematyki, czasem poważnej, czasem mniej. Dzisiaj kwestia wolontariatu, a więc bezpłatnej i dobrowolnej pracy na rzecz innych, która wykracza poza kręgi rodzinno-koleżeńskie. Istotna sprawa, prawda? Gotowi? 

Dygresja: kolejność wskazywanych przeze mnie motywów jest wyrazem moich indywidualnych preferencji, Twój katalog może mieć zupełnie inną hierarchię ważności!

15. POZnan Maraton set!

5. Gadgety!
Z każdą imprezą (nieważne czy sportową, czy kulturalną) wiążą się pewne specjalne atrybuty, które rozdaje się wolontariuszom, aby byli widoczni w przestrzeni publicznej. Zazwyczaj są to koszulki, plakietki, teczki, notesy lub długopisy. Niby nic wielkiego, ale nosząc na przykład taki t-shirt poza kontekstem pracy wolontariusza, wysyłasz pewne sygnały mówiące: byłem tam, robiłem to, mogę Ci o tym opowiedzieć. Jakież było moje zdziwienie, kiedy nieznajoma dziewczyna zagaiła mnie na temat tureckiego uniwersytetu, kiedy zobaczyła teczkę z jego logo. Albo ile pytań napotkałem odnośnie Filharmonii Poznańskiej, kiedy chadzałem w koszulce otrzymanej przy okazji największego na świecie koncertu instrumentów perkusyjnych. Widzisz? Tak to działa! Poza tym każdy potrzebuje koszulek do spocenia, czegoś do notowania i przechowywania ważnych papierzysk.

4. Największe imprezy od kuchni!
To zawsze bardzo przyjemne uczucie, kiedy w grupie znajomych rozmawiacie o zbliżających się wydarzeniach, a Ty od niechcenia rzucasz kilka istotnych, nieznanych pozostałym faktów lub anegdotek odnośnie danego eventu. Jakże zabawnie było ankietować aktorów podczas teatralnego Malta Festival i spotykać się z nimi kilkukrotnie w różnych festiwalowych punktach. Jakże wiele interesujących obserwacji można wynieść z przeprowadzania wywiadów kwestionariuszowych z odwiedzającymi kolejne edycje targów Motor Show. Obraz widoczny dla przeciętnego uczestnika jest nieporównywalnie mniej szczegółowy, niż dla osoby, która pomaga w organizacji wszystkiego i może zaglądać za fasadę. Jeszcze jakiś przykład? Jestem lektorem i w ostatnią niedzielę liczyłem wiernych w swojej parafii (kobiety i mężczyźni na mszy, a także kobiety i mężczyźni przystępujący do komunii). Naprawdę interesujące dane, do których miałem bezpośredni i nieskrępowany dostęp...

To zdjęcie ma charakter edukacyjny, jest pewnego
rodzaju przestrogą dla przyszłych wolontariuszy.
Ręce w kieszeni, znudzona postawa i znikoma chęć
interakcji z innymi - nie, nie, NIE!

3. Dobrostan psychofizyczny!
Wolontariat to kontakt z drugim człowiekiem (w zasadniczej większości przypadków). Udzielanie informacji, wsparcia, pomocy, bycie twarzą całej akcji. W ostatniej większej imprezie (POZnań Maraton) to do wolontariuszy należało podtrzymywanie wiary i wyzwalanie dodatkowej energii u biegaczy, szczególnie tych delikatnie odstających od reszty stawki, dla których bardziej liczy się uczestnictwo, niż bicie życiowych rekordów. Jeśli jesteś chrześcijaninem - zaliczasz dobry uczynek i pomagasz bliźniemu, w innym przypadku dajesz wyraz swojej ludzkiej solidarności i pielęgnujesz wartości humanistyczne. Relatywnie niskim kosztem możesz odczuwać niemała satysfakcję ze zrobienia czegoś dobrego dla innych.

2. Doświadczenie zawodowe!
Jak mawia jeden z moich serdecznych znajomych: jeden certyfikat uczestnictwa znaczy niewiele, ale kilka lub kilkanaście, ooo, to już całkiem inna historia! I rzeczywiście, mając za sobą sporo projektów, możemy je wszystkie zbiorczo przedstawić w naszym CV, a potencjalny pracodawca prawdopodobnie doceni, że jesteśmy solidni, konsekwentni i zależy nam na inwestowaniu w siebie. Uczestnictwo w wolontariacie to najlepszy przykład tego, że umiemy oddalić moment gratyfikacji w czasie, tj. wiemy, że trzeba się troszkę nabiegać i natrudzić, żeby w przyszłości otrzymać nagrodę. Nie oszukujmy się bowiem, dla większości z nas zaświadczenie jest największą motywacją do działania pro publico bono. A jak weźmiesz udział w kilku imprezach, być może staniesz się liderem i koordynatorem grupy wolontariuszy na kolejnej z nich? To już większa odpowiedzialność i duma po wykonanej robocie.

Akcja Chmurka [Fot. Sonia Bober]

1. Kapitał ludzki!
No i chyba najważniejsza sprawa: przy pracy najłatwiej poznać nowych ludzi. Mowa tu zarówno o przełożonych (którzy zazwyczaj są szczebelek wyżej na drabinie kariery), współpracownikach i odbiorcach naszych usług. Ci pierwsi stanowią cenne źródło przyszłych zleceń, zapewniając stały dostęp do informacji odnośnie zbliżających się projektów. Drudzy są dobrym materiałem na znajomych, przyjaciół, czasem nawet życiowych partnerów. Ostatecznie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zbratać się również z osobami, którym niesiemy pomoc. Jakże to piękne przedłużenie etosu wolontariusza! Często jest tak, że jeden projekt ciągnie za sobą kilka kolejnych możliwości. Ja zaczynałem udzielać się w studenckim kole naukowym, następnie moderowałem dyskusje w Kawiarence Obywatelskiej, później przyszła praca w Drużynie PEKA, a teraz mogę wybierać z katalogu projektów te, w których będę chciał uczestniczyć. Zdaje mi się, że w żadnej z moich przygodnych działalności nie zostawiłem po sobie złego wrażenia, jestem zatem w kręgu ludzi zaufanych, do których co jakiś czas napływają propozycje współpracy. Ponoć w dzisiejszych czasach kapitał ludzki to podstawa, chyba że jesteś genialnym twórcą-outsiderem. Wtedy nie ma to absolutnie żadnego znaczenia...

Wymienilibyście jeszcze jakieś korzyści z bycia wolontariuszem, które pominąłem? A może macie ciekawe spostrzeżenia, którymi chcielibyście się podzielić? Piszcie w komentarzach!

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami? Obserwuj najnowsze posty na Kultura & Fetysze!

4 komentarze:

  1. ciekawią mnie te kościelne statystyki? może podzielisz się ilu wiernych naliczyłeś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wygląda to trochę dramatycznie. Z ponad dziesięciotysięcznej parafii niecałe 20% wiernych zagościło na niedzielnej liturgii. Co gorsza nie więcej niż połowa w pełni przeżyła Eucharystię, tj. przystąpiła do komunii (brak istotnej korelacji z płcią wiernego). Z innych, dość przewidywalnych danych: 2/3 badanych stanowiły kobiety, dominuje kategoria wiekowa +50. Empiria potwierdziła hipotezy konstruowane na bazie wiedzy potocznej... LAICYZACJA SPOŁECZEŃSTWA!

      Usuń
  2. Dobry pomysł na posty, rzeczywiście liczba przykuwa uwagę! Fajny sposób na zachęcenie ludzi do wolontariatu, powodzenia dalej w blogowaniu!

    OdpowiedzUsuń