niedziela, 10 stycznia 2016

RECENZJA #121: Uncharted: Kolekcja Natana Drake'a (PS4)


Ludzie bardzo różnie podchodzą do reedycji (ponownego wydania kilkuletnich gier, najczęściej w pakiecie z dodatkami) i remasterów (odświeżenia kilkuletnich gier; czasem to tylko lifting, a czasem całkiem szeroko zakrojony projekt, obejmujący: modele postaci, tekstury, fizykę obiektów, sztuczną inteligencję, udźwiękowienie, interfejs i tak dalej, i tak dalej). A ja sobie w zeszłym roku, jakoś w połowie października, jedną taką zremasterowaną grę zakupiłem. Właściwie to trzy, bo Uncharted: Kolekcja Natana Drake'a to kompletna trylogia, która wcześniej ukazała się wyłącznie na siódmą generację konsol, a konkretnie na PlayStation3 (kolejno: Uncharted: Fortuna Drake'a, Uncharted 2: Pośród Złodziei i Uncharted 3: Oszustwo Drake'a). Jako dość świeżo upieczony fanboy PlayStation, musiałem sobie tę zaległość nadrobić. Swoją drogą, świetny pomysł: wydać zbiorcze wydanie kultowego tytułu niedługo przez premierą Uncharted 4: Kres Złodzieja na PlayStation4, żeby podgrzać atmosferę. Brawo marketingowcy od Sony Computer Entertainment! Ale czy tego kotleta warto było odgrzewać?


Cóż, nie miałem PlayStation3, więc nijak nie mogłem się wcielić w męski odpowiednik zgrabnej archeolożki Lary Croft lub bardziej dwuznacznego moralnie Indiana Jonesa. Tak, główny bohater to taki właśnie... popkulturowy remiks. Oprócz Nate’a, stereotypowego poszukiwacza skarbów, potomka sławnego korsarza, poznamy również starego wygę Sully'ego (Victor Sullivan) i dzielną reporterkę, Elenę Fisher. Trio to przewija się we wszystkich trzech częściach i tworzy przyjemny mikrokosmosik, do którego czasem ktoś się dokleja. Na przykład jakaś ostra brunetka. Bez spilerów, bez seksizmów!


Internety podpowiadają, że do zremasterowanej edycji dziełek Naughty Dog całkiem mocno się przyłożono (ja niestety nie mam porównania, więc przez chwilę poposiłkujmy się źródłami). Po pierwsze, wykonano świetną robotę z grafiką. Oglądając filmiki na YouTube (na przykład TEN), dostrzegamy wręcz kolosalną różnicę (nawet taki laik jak ja ją dostrzega)! W Fortunę Drake'a, wydaną w roku 2007, da się grać bez zgrzytania zębami, choć wiadomo, że ciut odstaje od standardów ósmej generacji (bohater jest jakby drewniany, roślinność i widoczki trochę kanciaste). Po drugie, do pierwszej części dodano rewelacyjny polski dubbing z fenomenalnym Jarosławem Boberkiem. Wcześniej była tylko wersja kinowa. Po trzecie, dorzucono kilka trofeów, tryb gry na czas i miażdżący poziom trudności. Obcięto za to tryby multiplayer, dodano jakiś nikomu niepotrzebny tryb fotograficzny. I to chyba wszystko, z ważniejszych kwestii. Całość hula w rozdzielczości 1080p (Full HD) i stałych, 60 klatkach na sekundę.


Pięknie obserwuje się rozwój branży gier na podstawie serii Uncharted. Jedynka (2007) jest jakby nieśmiała, rozgrywa się na jednej wysepce, nierzadko bywa krnąbrna, a gracz czuje się jak na makiecie, z którą nie za bardzo można pogrywać (patrz na przykład: jazda skuterkiem czy ucieczka jeepem). Z pobocznych wyzwań, mamy zaledwie 60 skarbów do odnalezienia, niewiele modyfikatorów i skórek dla postaci. Dwójka (2009) ma już więcej rozmachu, kilkukrotnie zmieniamy nasze miejsce pobytu (m.in.: Turcja, Nepal, Tybet, Borneo), historia robi się bardziej epicka, skarbów jest już 100, lepiej ponazywanych i kreatywniej ukrytych, a choć główny antagonista (Victor Lazarević) jest dość przerysowany, Szambali (Doliny Nieśmiertelnych) szuka się wyśmienicie. Poza tym, emocjonująca walka z czołgiem w górskim miasteczku! Trójka (2011) to już kompletny odlot. Oprócz rzucania w różne zakątki świata (Ameryka Południowa, Francja, Bliski Wschód), przenosi nas również w czasie i początek rozgrywamy jako młody Natan, poznając jego skromne początki w złodziejskim rzemiośle. Bardzo cieszy intertekstualność sagi – bohaterowie nawiązują w dialogach do przygód z poprzednich części, a Sullivan zawsze musi napomknąć coś o nieobyczajnych kobietach…


Mówią, że przygody Drake’a są iście filmowe. Fakt, bywają dobre ujęcia, niezłe odzywki i zjadliwe chwyty fabularne, ale do choinki, czy w jakimkolwiek filmie zabija się setki wrogów, rozwala dziesiątki aut i utrzymuje akcję przez dobre kilka godzin w tak absurdalnie wysokim tempie? Skaczemy z konia na dachy ciężarówek, uciekamy z walących się budynków, prujemy z granatnika do helikopterów, ewakuujemy się z tonącego statku, rozwiązujemy łamigłówki liczące setki tysięcy lat. Uff, dużo tego! To nie żaden zarzut, tak mi się po prostu napisało. Film to film, gra to gra. Kropka.

Co tu dużo rozprawiać, ja z takiego remastera jestem zadowolony. Dostajemy pełne, kompletne danie (no prawie kompletne, bo brak Uncharted: Złota Ochłań znanego z PlayStation Vita, choć to niejako historia poboczna, stworzona przez inne studio), do którego dorzucono kilka przypraw. Bawiłem się wyśmienicie, choć relatywnie krótko, bo nie jestem łowcą trofeów i nie chce mi się przechodzić tych samych poziomów po ileś razy. Wielbiciele trofek na pewno zainteresują się licznymi wyzwaniami związanymi z odblokowanym po przejściu gry, najwyższym poziomem trudności, zabójstwami z konkretnych modeli broni, a także próbami na czas. Mi już trochę szkoda życia na zbieranie pucharków, jest tyle okropnie dobrych gier do ogrania! Jeśli miałbym szukać jakiś wad produkcji, to byłaby to zbyt duża przewaga elementów akcji (walka, strzelanie) w stosunku do eksploracji i rozwiązywania zagadek z dziennikiem w dłoni. I brak możliwości wyboru kwestii dialogowych, co ma zostać zmienione w Uncharted 4: Kres Złodzieja. Jaram się i czekam! Cieszę się, że odgrzali dla mnie te kotleciki.


[SPOILER] Jest jedna rzecz, taka bardzo subiektywna, która mnie w serii wkurza. Kiedy już myślałem, że mamy poważną grę, która traktuje o cwaniaczkach, szukaniu zaginionych skarbów i chęci wzbogacenia się, a więc rzeczach nam znanych, to zawsze pod koniec, żeby niejako podkręcić poziom trudności, mamy jakiś element paranormalny. A to konkwistadorzy obłożeni klątwą, innym razem supermocarni, niebieskoskórzy mieszkańcy zaginionego miasta lub opętane ludzkie-pochodnie. Nie można by tak kiedyś… zwyczajnie? Po ludzku? Bez tych dziwactw? [KONIEC SPOILERA]

Je^ać polskie reggae, imperatora wyspy,
I to brudne pokolenie, chodzi mi o umysły!
Mówisz o miłości, grając w białych Najkach,
Które szyły żółte dzieci, jak spałeś po Juwenaliach.
Są ze skóry świń, którym poderżnięto gardła
Może, ku^wa, nawiń o tym, Luta? Nie o pannach…
~LaikIke1, Level Up 7

13 komentarzy:

  1. Ja się nie wypowiem w żaden sposób tutaj, gdyż nie gram w nic praktycznie i to nie są moje tematy. :D Jak dla mnie wszystkie gry są nudne. Dam mojemu Chłopakowi przeczytać ten post, o! :D Ja spoiler mogę czytać, mnie to nie rusza. :D Ja bym chciała przeczytać kolejną recenzję jakiejś książki! Ciekawe pozycje dodajesz, więc czekam. ;>

    Zapraszam przy okazji na rozdział 12. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz jakie jest moje doświadczenie odnośnie gier :D Ale patrząc na zdjęcia, stwierdzam, że nawet podoba mi się grafika! A elementy paranormalne są bardzo pożądane! Przynajmniej przeze mnie :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, raczej niewielu mam graczy w gronie stałych czytelników... Ale może ktoś wpadnie z wyszukiwarki google i akurat mu się przyda taka recenzyjka. Oby, bo inaczej moje życie blogera nie ma sensu :C

      Usuń
  3. Hm, właściwie w końcu jest to gra na PlayStation 3 czy na PC? Bo nie zajarzyłam :v ("bystra nastolatka"... xD).

    Tak czy owak - lubię sobie strzelić czasem jakąś fajną gierkę, a ta brzmi zachęcająco- takie szukanie skarbów, przygody i tak dalej- choć śmiem podejrzewać, że to gra +18, ze względu na: "Sullivan zawsze musi napomknąć coś o nieobyczajnych kobietach…". Mimo wszystko - uwielbiam grać w emocjonujące gry, są takie... emocjonujące x) jak w końcu będę starsza, kupię wszystko, co fajne! Uhuhu

    Pozdrawiam!

    Alicjonada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwotnie trzy części Uncharted pojawiły się na PlayStation3, teraz zrobili remaster i po raz pierwszy cała trylogia jest na jednej płytce, nazwana Kolekcją Natana Drake'a, do pogrania tylko na PlayStation4!

      PEGI 16 (obecna przemoc i wulgarny język)

      No pewnie, skończysz osiemnaście, to kupisz se trawkę, fajki i świerszczyki! x)

      Usuń
  4. Bardzo lubię grać w takie przygodowe gry. Można odkrywać różne ukryte przedmioty, chodzić po całej mapie i rozwijać postać. Fajna sprawa. Lubię również grać w różnego rodzaju strategie takie jak Rail Nation http://www.railnation.pl/ . Fajna wciągająca strategia. Odnośnie Uncharted to podoba się mi grafika. Jest szczegółowa i zachęca do grania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, tu sobie po mapie nie pochodzisz, bo w każdej części jest tylko kilkanaście liniowych poziomów, jak w klasycznym Mario :v Nie ma również żadnego rozwoju postaci. Tylko pukawki, główny wątek fabularny i odrobina eksploracji przy szukaniu znajdziek ;)

      Usuń
  5. Jak się nie ma co powiedzieć, to się nie powinno mówić, wiem, wiem, ale spróbuje coś wymyślić, mimo, że w gry raczej nie gram często.
    Lubię takie gry w których wcielasz się w bohatera i zazwyczaj to mnie mega jarało i zamiast robić misji, po prostu sobie chodziłam i ogarniałam teren. Kobieta przed monitorem, tak to wygląda. Podoba mi się też grafika, szczególnie na 3 zdjęciu bardzo fajnie to wygląda. Myślę, że granie w tą grę przyniosłoby mi ogromną przyjemność. No a poza tym, bohater wydaje się być przystojny, mogłabym sobie podwyższyć poziom wartości. Chyba nie takiego komentarza się spodziewałeś, co? xD
    /Agrafka
    NASZ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, to całkiem uniwersalne podejście, dużo graczy uwielbia otwarte światy i swobodną eksplorację! No i ja też lubię sobie w czasie gry popatrzeć na podskakujące cycuszki Lary Croft!

      Komć zaliczony, nic mnie już nie zdziwi, poza tym wiem, że tematyka bloga jest... dosyć rozstrzelona i nie każdy jest takim Człowiekiem Renesansu jak ja, że zna się na wszystkim i wszystko lubi :v

      #SarkazmCzyOnSerioTak?

      Usuń
  6. Niegdyś grałam w gry, teraz nie mam na to czasu, a żałuje, bo jest tyle tego, że normalnie aż mnie skręca... Nie mam też dobrego komputera do takich rzeczy, z racji czego koledzy kupili mi ETS'a i tylko w niego czasami z nimi sobie pogram xD
    Until Dawn, Assasins Creed, Dragon Age, Encharted... W tyle gier bym pograła, a nie mogę, świat jest przeciwko mnie zdecydowanie ;-;

    Wybacz moją dłuższą nieobecność, ale sprawy przed studniówką nie dały mi porządnie ogarniać blogosfery, a teraz nadążam z innymi blogami, rozdziałami, które mnie czekają, by być na bieżąco.
    Nie ma to jak szkoła po studniówce i moment zaliczania różnych pojedynczych prac klasowych oraz poprawy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, o Until Dawn kiedyś coś napiszę, bo przeszliśmy z Dziewuchą! Odłóż hajsy na PS4, to będziesz miała na parę latek sprzęt do grania we wszystko! ;)

      Usuń
    2. Nieee, coś Ty. Ja wolę odłożyć pieniążki na obiektyw do aparatu, czy coś takiego ;)

      Usuń
  7. Totalnie nie wiem, o czym piszesz, ale całość mi się podobała :D
    Tak to już jest, gdy z grami ma się tyle wspólnego, że ogarnia się, co to Mario i Fifa (Z pięciolatkiem przegrałam, kaman!).
    A ludzie od marketingu zawsze znajdą sposób, żeby coś sprzedać, oby tylko się w tym nie pogubili...

    Pozdrawiam!
    mowiacslowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń