środa, 2 września 2015

RECENZJA #95: Jurassic City


Całkiem niedawno na nowo przypomniałem sobie sagę Jurassic Park, a to za sprawą gry LEGO Jurassic World, na temat której popełniłem w zeszłym miesiącu bardzo pozytywną recenzję (kliknij, żeby przeczytać). Wczoraj zaś wpadł mi w oko film pt. Jurassic City. Śmierdziało mi to tandetną klasą B na kilometr, ale nie omieszkałem sprawdzić. I pośmiać się. I łapać za głowę z zażenowania. Niekoniecznie w tej kolejności.

Już samo zawiązanie akcji odrzuca. Jest do bólu sztampowe i powoduje pierwsze, acz nie ostatnie, ziewnięcie widza. Zresztą festiwal słabych motywów nie ma końca. Thriller przez większą część rozgrywa się w więzieniu, do którego całkiem przypadkowo trafiają trzy prostytutki, takaż sama liczba studentek college’u, dwóch menelków i groźny gwałciciel-morderca. Kilka chwil później, z powodu nieplanowanych komplikacji, do podziemi zakładu karnego wjeżdża furgon z grupą żołnierzy i trzema dinozaurami na pace. Oczywiście wszystko się pie*doli, bestie szaleją, a więźniowie uciekają na wolność. Większość bohaterów zostaje rozszarpana na strzępy, ale jakoś niewiele nas to obchodzi, bo nie wytworzono między nami żadnej więzi emocjonalnej.

Liczba absurdów przytłacza. Trzy velociraptory upakowane w jednego pancernego jeepa? Groźny przestępca, który nie wie, że paralizator dystansowy to jednostrzałowiec? Najemnicy, którzy twardo prują do dinozaurów z karabinów m4, widząc absolutny brak efektów? Ale jak to? Przecież później wspomniany wyżej niebezpieczny bandyta po prostu zabija gada przy pomocy ak47 i pistoletu… Zły charakter, główny prowodyr całej zadymy chce zrujnować miasto, a później stać się wybawicielem i dostać się do Białego Domu? Serio, taka motywacja? Taki sposób? Zajebiście okrężny mając kilka(dziesiąt) milionów baksów.

Dobra, ale to wszystko można by jeszcze przełknąć. W końcu po co chodzimy, dajmy na to, na King Konga czy Godzille do kina? Żeby zobaczyć szalejące stwory w akcji. A jak w Jurassic City wypadły potwory? Tragicznie. Ociężale. Zbyt grubo. Początkowo myślałem, że modele są spoko, tylko animacja zawodzi (szczególnie brzydkie ruchy nóg). Ale po bliższym przyjrzeniu się zmieniłem zdanie – wszystko jest totalnie do bani. Jurassic Park z '93 roku wyprzedza ten badziew z 2014 o całe lata świetlne. Wstyd. O odrywaniu głów i wyjadaniu wątrób nie wspomnę. Litry ketchupu i kiepska gra aktorska w czasie morderstw pozostawiły we mnie okropny niesmak. Ale dość już znęcania się nad produkcją. Nie będę kopał leżącego. Film 1/10, staje w szranki z Erą Hobbitów (kliknij, żeby przeczytać).

PS: Tylko jednym szczwanym wybiegiem popisali się twórcy obrazu. Była to specyficzna charakteryzacja naczelnika więzienia, pana Lewisa, którego buźka do złudzenia przypominała Dr Allana Granta. Miejscami wyglądało to zatem na swoistą kontynuację oryginalnej serii Spielberga.

PS2: Stephanie (Sofia Mattsson) jest nawet ładna. Szkoda tylko, że przez połowę ekranowej ekspozycji chodzi z założonymi rękoma i jest okropną suką. Pippi zaś wygląda jak Rebecca Black. Wiecie, ta od It’s Friiiidayyy, Friiiiidayyy. No kiepsko z obsadą. Kiepsko, oprócz tego farbowanego Granta!

PS3: Nie wspomniałem o kijowych dialogach. Szczególnie pod koniec, o jakiś muchach, którym wyrywa się skrzydełka? Dramat. No i nie powiedziałem o żartach, które w złożeniu miały zapewne nasuwać skojarzenia z filmem z Park w tytule. Przykład: jedna z prostytutek na haju widzi złotego, puchatego królika zamiast gada i chce go pogłaskać. Dramat #2.

PS4? Tak, tak. Zaraz idę pograć na konsolce…

Poster pochodzi z: http://orig04.deviantart.net/e510/f/2014/217/5/c/jurassic_city_poster_by_miketheartist-d7twggj.jpg

2 komentarze:

  1. Szkoda, że jakość taka zła. Bo wiesz, chociaż w tematyce nie jestem, to dobry film zawsze warto obejrzeć, ale skoro takie badziewie, to szkoda życia... Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mi mocno nie przypasował, a że lubię się czasem wyżyć na blogu, to skreśliłem kilka chłodnych słów. Ale co ja tam wiem i ile warta jest moja opinia? Jakiegoś niszowego, nikomu nieznanego blogera... ;]

      Usuń