Cukrowe laseczki (lub cukrowe lizaki na choinkę) wraz ze skarpetami zwisającymi gdzieś przy kominku to dwa
najbardziej rozpowszechnione medialnie symbole Bożego
Narodzenia zza Oceanu. Istni popkulturowi herosi. Ostatnio wjechali
do mojego osiedlowego sklepiku. Bez marki, w dużych okrągłych pojemnikach (ale
nie takich od SWEET ’N FUN, te bym
przecież rozpoznał!), za – UWAGA! – siedemdziesiąt pięć groszy sztuka.
SIEDEMDZIESIĄT PIĘĆ GROSZY I MAMY DZIECIAKA Z GŁOWY NA KILKA MINUT!
Kiedy zapytałem ekspedientkę przy kasie
o firmę tych cukierkowych laseczek, nie umiała mi jasno odpowiedzieć. Nie wiem czy to
zgodne z przepisami, nie dociekałem i zaryzykowałem kupno. Wziąłem wszystkie
trzy rodzaje – czerwoną, zieloną i niebieską. Nie sądziłem, że różnią się
smakiem, a jednak! Czerwona to landrynkowa truskawka, zielona to landrynkowe
jabłuszko, niebieska to landrynkowa cytrynka lub pomarańcz. Mam nadzieję, że
mózg nie płata mi figli, bo w gruncie rzeczy każda laseczka smakuje podobnie,
ale gdzieś na drugim planie da się wyczuć landrynkowe niuanse. [EDIT] TAK, po kolejnym sprawdzeniu
każdej cukrowej laseczki jestem pewien różnic w smaku!
Cóż, nie napiszę Wam nic o
składzie, bo nigdzie go nie znalazłem. Nie napiszę Wam nic o historii firmy, bo
nie wiem kto odpowiada za produkcję. Mogę Wam tylko powiedzieć, że jak laseczka
spadnie na ziemię, to może popękać niczym ekranik smartfona. Jeśli wpadnie
Wam w śnieg, to nie powinno stać się nic złego. No chyba, że będzie odpakowana
i wpadnie w żółty śnieg. Wtedy poniechajcie konsumpcji! ;)
Oto moja propozycja podania! Tak, wiem, nie wygląda jakoś nadzwyczaj kosmicznie... :D |
Polecam łasuchom, którym
niestraszna kupa barwników i mocne, cukrowe doświadczenia. Jest bowiem nieziemsko landrynkowo.
Mi to jednak nie przeszkadza, fajnie pocinać sobie w jakąś grę i dogryzać
połamaną wcześniej laseczką. Jedyne do czego można by się przyczepić, to
niechlujne przycięcie cukrowego wałeczka, ale to drobnostka. Stosunek
jakości do ceny jest bardzo dobry, choć średnica lizaka to zaledwie 5
milimetrów (dla dociekliwych: długość lizaka to około 14 centymetrów). Wygląd też na plus, można przywiesić na drzewko, dorzucić do małego
prezentu itd. Wychodzi nam zatem 9 punktów na skali słodkości (4.5 za wygląd i
4.5 za smak). Jeśli nie lubicie landrynek, odejmijcie sobie 2 punkciory. Szukajcie
w małych, osiedlowych sklepikach. Jeśli uda Wam się ustalić markę lub
producenta – koniecznie piszcie w komentarzu!
![]() |
Tajemnicze cukrowe laseczki / lizaki otrzymują 9/10 punktów na skali słodkości. |
Na koniec dziwaczny, autentyczny dialog z moją Dziewuchą:
- Zobaczysz, wszystko się ułoży,
niedługo będę miał więcej czasu. A Ty będziesz moją zimową dziewczyną. Będziemy
siedzieli pod kocykiem, oglądali filmy, pili gorące kakao i lizali słodkie
laseczki.
- Spadaj, sam sobie liż swoją
śmierdzącą laseczkę.
- …