poniedziałek, 24 sierpnia 2015

RECENZJA #92: Król biurowej klasy średniej - Maciej "Zuch" Mazurek


Powiem Wam, że pisząc niniejszą notkę odczuwam pewnego rodzaju dyskomfort. Dlaczego? A to z prostego powodu: kilka dni temu dość jasno i klarownie wyraziłem raczej chłodną opinię na temat dzieła Orhana Pamuka, noblisty i poczytnego tureckiego pisarza, który ni jak mi nie podszedł, a plusów w lekturze Cevdet Bey i synowie szukałem mocno na siłę (kliknij, żeby przeczytać recenzję). Dzisiaj zaś chciałbym przybliżyć swoim bardzo licznym czytelnikom (choć po prawdzie zmieścilibyście się na małym piłkarskim stadionie i nie byłoby nawet zbyt ciasno) tytuł "jakiegoś tam" Maćka Mazurka alias Zucha, poznańskiego grafika i blogera. Szkopuł polega na tym, że Zuch, mówiąc kolokwialnie, zrobił mi dobrze, choć była to raczej krótka przygoda. Cóż, widać prawdą jest, że długość nie zawsze ma znaczenie, a nazwiska nie grają!

Ani Zuchrysuje.pl, ani Zuchpisze.pl, przyznam szczerze, nie odwiedzam, ale wyszło to raczej na dobre mojej lekturze. Ze średnio wnikliwego riserdżu (iście blogspotowego) wnioskuję, że o ile komiksy pojawiały się już na pierwszym blogu autora, to część literacka jest już całkowicie świeża i pachnie premierowym materiałem. Lub przynajmniej solidną redakcją. Oczywiście siłą rzeczy przebywając w Internetach wpadła mi w oko charakterystyczna minimalistyczna kreska i egipska perspektywa postaci z wielkimi nochalami, ale brałem książeczkę z półki (opatrzonej napisem komiks) zupełnie w ciemno. I podejrzewam, że właśnie na takich osobach pozycja zrobi największe wrażenie. Ci, którzy dobrze znają Zuchrysuje skupią się zapewne bardziej na części zadrukowanej literkami. A proporcje litego tekstu i komiksu są, swobodnie licząc, jak 2:3. Spoko.

Zuch ma świetne pióro. Inteligentne, z melodyjną składnią, niestroniące od kolokwializmów. Płynie się wyśmienicie. Krótka, blogowa formuła opowiadania pozwala wygodnie dozować przyjemność. W moim przypadku Król biurowej klasy średniej sprawdził się jako towarzysz tramwajowo-pociągowych wojaży do Dziewuchy. Sprawdził się doskonale, lecz na zaledwie dwa przejazdy w obie strony. Czyli nie więcej niż 4 godziny. Ze szczególnym zaangażowaniem emocjonalnym czytałem iście homerycką scenę finałową, ale więcej pary z ust nie puszczę, żeby nie było narzekań, że spoilery. W każdym razie to zawsze dobrze, kiedy czytelnik nie traci zainteresowania utworem gdzieś w połowie. Odwrotna sytuacja jest wręcz patologiczna i nienaturalna, prawda? (patrz: Cevdet Bej i synowie).

Odrobinę żalu mieć można o brak korespondencji między tekstem i obrazem. Może warto byłoby strzelić jakiś ładny obrazeczek podsumowujący głębokie zmiany w agencji marketingowej? Jakaś zabawna graficzka z p. Krzysztofem Miłym i p. Księgową przebierającymi wiosłami na galerze? No byłaby to wisienka na torcie. Zdaje się również, że w nielicznych przypadkach, a chyba tylko w jednym bezpośrednio, żart sytuacyjny z tekstu i ten na rysunku są prawie identyczne. Drobna rysa. Ale w innych kwestiach przyczepić się nie ma o co. Zarówno treściowo, jak i edytorsko tytuł się broni. Duży, wyraźny font (w przypadku numeru strony może nawet ZBYT duży) i ogólne ładne rozmieszczenie elementów utrwaliły w mojej głowie pozytywne wrażenie estetyczne, które pielęgnuję w sobie do dziś, a więc kilka dni po skończeniu lektury. Do tego świetne poczucie humoru nasuwające skojarzenia z Młodzi, wykształceni i z dużych ośrodków i już mamy dobry powód, żeby zainteresować się twórczością Macieja "Zucha" Mazurka. Śmiało polecam, pięć na szynach!

Wersja papierowa w Empikach i innych kulturowych dyskontach lub na editio.pl, a ebooczki (ePUB, .pdf lub MOBI) tylko na ebookpoint.pl. Napisze Wam to, a co! Pisało Było napisane na tylnej okładce, to co mam nie napisać? Będzie wyglądało bardziej profesjonalnie!

Dane techniczne:
Autor: Maciej "Zuch" Mazurek
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: HELION
Liczba stron: 223
ISBN: 978-83-246-9909-4
Cena detaliczna: 37 blach

1 komentarz:

  1. Wszedłem sobie na bloga autora książki i przyznam, że nosy tworzy zaiste imponujące! I chociaż książki pewnie nie przeczytam, bo tematyka nie jest chyba w moim typie :P Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń